Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 571 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Podróż o długości tysiąca mil rozpoczyna się od jednego kroku

Do Danii zapraszam

sobota, 20 listopada 2010 21:07
Skocz do komentarzy

Do kraju pogodnych ludzi i pięknych krajobrazów. Kraju nasyconego ciepłymi kolorami i podmuchami wiatru od morza. Kraju pełnego zabytków i ciekawych miejsc. Kraju łagodności i uśmiechu i … mostów.

Photobucket Photobucket Photobucket

 Strasznie podobają mi się zwłaszcza ogorzałe starsze panie, poruszające się pomalutku z plecaczkami na plecach i dwukołowymi wózeczkami-podpórkami przed sobą. Żadnego w nich zgorzknienia, złośliwości. Czy to naprawdę potomkowie krwawych Wikingów?

Podoba mi się także podejście Duńczyków do najmłodszego pokolenia. Podczas, gdy o tej porze roku nasze przedszkolaki, spędzają większość czasu w pomieszczeniach, tam – bez względu na pogodę dzieciarnia przebywa na dworze przynajmniej dwie godziny dziennie. Katar, to nie choroba. Malec z zatkanym noskiem normalnie chodzi do przedszkola (no, chyba, że gorączkuje).

 Ciągle odkrywam coraz to nowe duńsko-polskie czy też polsko-duńskie związki. Zadziwiająco, jak mało posiadamy o nich informacji.

 

Najbardziej uciążliwe (i najdroższe) jest dotarcie do tego wyspiarskiego kraju. Czy wiecie, że na Danię składa się aż 405 wysp i są to tylko te, którym ktoś nadał jakąś nazwę? Największe z nich to Zelandia, Fionia, Bornholm, Lolland i Falster. Jutlandia jest półwyspem (chociaż słyszałam uparte stwierdzenia, że nie mam racji i mylą się wszyscy geografowie i kartografowie świata, bo Jutlandia to wyspa i kropka).

 Nasza baza znajduje się na Zelandii, więc w żaden sposób nie dotrzemy tam bezpłatnie. Mamy do wyboru – albo prom (z Puttgarden najbliżej - cena dla pojazdu z dwoma osobami na pokładzie ok. 140€), albo płatny most przez Wielki Bełt (nieco ponad 30€ za to samo). Ta druga opcja, to dodatkowe 200 km, ale i tak wychodzi taniej. A poza tym – można po drodze więcej zobaczyć, no i ten przejazd przez najwspanialszy na Starym Kontynencie most…

 Most wiszący 75 m nad Wielkim Bełtem łączy Fionię i Zelandię. Wcześniejszy przejazd z Jutlandii na Fionię – Mostem Małego Bełtu – jest bezpłatny.

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Storebæltsbroen liczy sobie 18 km (sam most - ponad 13 km) i składa się z dwóch części - Mostu Zachodniego (Vestbroen) i Mostu Wschodniego (Østbroen). Ogniwem łączącym jest mała, leżąca w połowie cieśniny wysepka Sprogø (zaledwie 164 ha powierzchni i piękna latarnia pośrodku).

Photobucket

Przy odrobinie szczęścia można przejeżdżając przez nią zobaczyć, jak spod powierzchni wody wyjeżdża… pociąg. Photobucket                            

Od strony Zelandii tory kolejowe umieszczono w wykopanym pod dnem morskim podwójnym tunelu o długości ponad 8 km. Wylot znajduje się na Sprogø – dalej pociąg jedzie mostem, równolegle do samochodów. Pomiędzy głównymi tunelami rozmieszczono ponadto 31 tuneli - łączników (co 250 m).

 Cudo to budowano przez 11 lat (1987 – 1998). Kosztowało ponoć 20 miliardów duńskich koron, nic więc dziwnego, że ta ażurowa konstrukcja to dziś niemal skarb narodowy. Oprócz niewątpliwej urody most posiada jeszcze jedną ważną cechę –dwa jego środkowe pylony (wieże podtrzymujące liny)  mają 254 m wysokości, a więc są…najwyżej położonymi punktami Danii!

Podobno miarą postępu technicznego w dziedzinie mostów wiszących jest długość przęsła. Przęsło Mostu Wielkiego Bełtu liczy sobie 1624 m i ustępuje pierwszeństwa tylko japońskiemu Akashi Kaikyo (1991 m) i chińskiemu Xihoumen (1650 m).

 Całość robi piorunujące wrażenie, a przejazd naprawdę dostarcza emocji.

 Zelandia, którą uparcie próbujemy poznać niemal centymetr po centymetrze, ma naprawdę bardzo wiele do zaoferowania. Lasów tu pełno i jezior, fiordów i malowniczych zatok. Wszystko poprzetykane skromnymi kościółkami i ogromniastymi katedrami, zamkami, oberżami, sennymi wioskami pełnymi kolorowych chatek przykrytych strzechą… pomiędzy tym wszystkim krowy, owce i nade wszystko – konie. Mnóstwo.

     Gdzie się obrócisz – woda. Podobno najbardziej odległy od morza punkt Danii nie leży dalej, niż Sochaczew od Warszawy (50 km?).

     Linia brzegowa Danii to 7314 km (dla porównania - w naszym kraju 843 km), 70% jej powierzchni przypada na Półwysep Jutlandzki (przez który przemykamy w drodze na Most Wielkiego Bełtu), reszta to ponad 400 wysp (zamieszkałych jest ok. 80). Zelandia jest największa spośród nich. Aby się na nią dostać przejeżdżamy w poprzek drugą co do wielkości Fionię, której stolicą jest miasto Andersena – Odense. Lubimy zjeżdżać z drogi tylko po to, by je odwiedzić, pospacerować po uliczkach wypełnionych krzywymi domami, przysiąść przy którejś z rzeźb przedstawiających bohaterów andersenowskich baśni… ech… żeby to nie było tak daleko…

     A w ogóle znacie bajkę mistrza Hansa Christiana (znanego tu jako Hosi) pt.”Łabędzie gniazdo”?  

Nie? To posłuchajcie (tłumaczył ją zakochany w Danii i doskonale znający trudny, gulgoczący język Jarosław Iwaszkiewicz):

   „Pomiędzy Bałtykiem a Morzem Północnym leży starodawne gniazdo łabędzie, które nazwano Danią; rodziły się tam i rodzą łabędzie, których imiona nigdy nie zaginą.

W dawnych czasach wyleciało stad łabędzie stado hen, aż przez Alpy – do zielonych równin majowej stolicy – Mediolanu – gdzie było tak dobrze zamieszkać. To stado łabędzie nazywało się Longobardami.

     Inna gromada z błyszczącymi piórami i wiernymi oczyma, pociągnęła w dół, aż do Bizancjum. Otoczyła cesarski tron i rozłożyła swe wielkie, białe skrzydła, niby tarcze broniące go. Tych nazwano Waregami.

     Zabrzmiał od wybrzeży Francji okrzyk przerażenia przed krwawymi łabędziami, które niosły z północy ogień pod skrzydłami i lud cały francuski wzywał w modlitwie „ Od furii Normanów zachowaj nas Panie!”.

      I na zielonych jak łąki trawnikach Anglii, na szerokim wybrzeżu, zjawił się duński łabędź z potrójną koroną królewską na głowie; złote swoje berło rozpostarł nad cała krainą.

Powiadacie, że to były zamierzchłe czasy?

     Ale i w czasach nam bliższych potężne łabędzie wylatywały z tego gniazda. Błyszczały one w powietrzu, błyszczały nad wszystkimi krainami ziemi. Łabędź mocnymi uderzeniami swych skrzydeł rozproszył gęste mgły i ukazał niebo pełne gwiazd, które jakby zniżyło się ku ziemi… to był łabędź zwany Tycho Brahe.

     Tak… wtedy – powiadacie – ale teraz… w naszych czasach?

Teraz leciał łabędź za łabędziem wspaniałym lotem przed naszymi oczyma. Jeden muskał swym skrzydłem struny złotej harfy i harfa zabrzmiała nad strona północną, i skały norweskie jakby jeszcze urosły w świetle starożytnego słońca. Zahuczał wicher w sośnie i w brzozie. Bogowie, bohaterowie i szlachetne niewiasty ukazali się na tle głębokich, ciemnych puszcz.

     Widzieliśmy, jak jeden z łabędzi uderzył w marmurową górę tak, że popękała i utajone postacie piękna pokazały się w słonecznym świetle, a ludzie we wszystkich krainach dookoła podnieśli w górę głowy, aby spojrzeć na te potężne figury.

     Widzieliśmy trzeciego łabędzia jak prządł przędzę myśli – i opasał całą ziemię – od krainy do krainy tak, iż słowo popłynęło przez wszystkie ziemie świata z szybkością błyskawicy.

     Długie wieki upłyną jeszcze, niejeden łabędź wyleci z tego gniazda i będzie widziany i słyszany na całym świecie – zanim nastanie pora gdy z ducha i prawdy zostaną wyrzeczone słowa –„Oto ostatni łabędź, ostatni śpiew płynący z łabędziego gniazda”.”

                      PhotobucketHans Christian Andersen „Łabędzie gniazdo”

                                                                              Tłum. Jarosław Iwaszkiewicz

Iwaszkiewicz - o czym wcześniej nie wiedziałam i strasznie mi z tego powodu wstyd – był przez 3 lata sekretarzem poselstwa RP w Kopenhadze (1932-35).  On także uległ urokowi tego kraju i zjeździł go wzdłuż i wszerz. Nie mamy wprawdzie takich środków jak zapewne miał on, ale marzenia, by go naśladować – czemu nie?

Tropem Iwaszkiewicza po Danii – tak możemy nazywać nasze peregrynacje.

 

Gwoli przypomnienia:

Longobardowie, którzy wywodzili się ze Skandynawii, w 569 r. zdobyli Mediolan i założyli w jego pobliżu Królestwo Longobardów.

Waregowie to staroruskie określenie Wikingów, którzy poprzez ziemie ruskie dotarli w VIII w. aż do Bizancjum. Część historyków nawet twierdzi, że Waregiem był sam Mieszko I.

Normanowie czyli „ludzie północy” to Skandynawowie podbijający w VIII-X wiekach zachodnią i południową Europę. Na dłużej zatrzymali się na północno-zachodnich wybrzeżach Francji (dzisiejsza Normandia).

Wikingowie czyli „ludzie zatok” to inna nazwa Normanów.

Tycho Brahe to z kolei słynny duński astronom żyjący w XVI wieku, na którego żmudnych obserwacjach opierali się późniejsi badacze nieba. Opracował coś w rodzaju mapy wszystkich 977 gwiazd widocznych gołym okiem z Danii. Nie mniej słynny Johannes Kepler był jego pomocnikiem.


(Zdjęcia - po kliknięciu w nie - powinny się powiększyć)

Podziel się




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

czwartek, 20 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  207 626  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O mnie

... i tak zaglądałam tu codziennie, przeniosłam się więc z innego miejsca... tu bardziej przyjaźnie...
Zakręcona. Programowa optymistka.Owsik (znaczy - trudno mi usiedzieć na miejscu). Urodzona włoczykijka. Domorosły genealog. Maniaczka- fotopstrykaczka (jak coś mi się jeszcze przypomni - dopiszę).
Jako, że pamięć moja zaczyna szwankować - zamierzam spisywać swoje eskapady. czasem trochę pofilozofuję, albo wygrzebię kartkę ze szkolnego pamiętnika :))

O moim bloogu

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszc...

więcej...

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszcze do Mistrza, co to po Niebiańskich Polanach oprowadza już wycieczki.

schowaj...

czas swój oddaję

wędrówki duńskie

wędrówki kresowe

wędrówki po Niemczech

wędrówki po Polsce

wędrówki skandynawskie

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 207626
Wpisy
  • liczba: 412
  • komentarze: 5145
Bloog istnieje od: 2437 dni

Lubię to