Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 948 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Podróż o długości tysiąca mil rozpoczyna się od jednego kroku

Z Rungsted do Nairobi - wizyta u Karen Blixen

piątek, 10 grudnia 2010 20:50
Skocz do komentarzy

... a co tam... podzielę się z Wami fragmentem dzisiejszego wykładu :-)


     Rungsted to miasteczko na Duńskiej Riwierze. Znane jest przede wszystkim ze znajdującego się tu Muzeum Karen Blixen. Na świecie zresztą są tylko dwa takie muzea – jedno w miejscu narodzin i śmierci znanej pisarki, drugie – w Afryce, tam, gdzie pozostało jej serce.

Photobucket Photobucket Photobucket

     Pierwsze muzeum powstało w jej domu rodzinnym. Zapisała go narodowi pod warunkiem, że w ogrodach i na sąsiadującym z nimi obszarze zostanie utworzony ptasi rezerwat. Rezerwat ma się dobrze, ptasie budki kontrolowane są przez Duńskie Towarzystwo Ornitologiczne. Muzeum drugie – niezwykle popularne – znajduje się w jej drugim domu i również dofinansowywane jest przez duński rząd.


     Nazwisko Karen Blixen (1886-1962) rozsławił w świecie uhonorowany Oskarem film z Meryl Streep, Karolem Marią Brandauerem  i Robertem Redfordem w rolach głównych. Mówię oczywiście o znanym chyba wszystkim „Pożegnaniu z Afryką”.

 

     Pisarka urodziła się w zamożnej rodzinie. Była uzdolnioną humanistką. Ukończyła Królewską Akademię Sztuk Pięknych, później studiowała w Paryżu i Rzymie. Zakochała się w przystojnym szwedzkim baronie (swoim dalekim kuzynie). Bez wzajemności niestety. W końcu wyszła za jego brata bliźniaka i młodzi wyjechali na Czarny Ląd z zamiarem osiedlenia się na stałe na potężnej(należącej do Blixena) farmie niedaleko Nairobi.

 

     Ona była tym miejscem zauroczona, jemu… nudziło się. Zamiast farmy bydła założył plantację kawy i coraz częściej znikał z domu na dłuższy czas. Bawił się, brylował, zdradzał na prawo i lewo. Już w pierwszym roku po ślubie zaraził ją kiłą. Przez 31 lat leczona była przeróżnymi medykamentami – niektóre produkowano na bazie arszeniku, inne na bazie rtęci. To one powodowały jej niezwykłą chudość i okresową utratę czucia w nogach. Pewnie też dlatego nigdy nie miała dzieci. Dwukrotnie zachodziła w ciążę (z późniejszym swoim partnerem) i dwukrotnie poroniła. Kiedy po 16 latach wreszcie się rozwiedli, Bror wyjechał, a Karen pozostała u podnóża ukochanych Gór Ngong.

 

     Debiutowała tekstami w duńskich czasopismach. Pisała pod pseudonimami, m.in. używała panieńskiego nazwiska Dinesen w połączeniu z męskim imieniem Isak. W 1907 r ukazała się jej pierwsza powieść, ale światowy rozgłos przyniosła dopiero autobiograficzna książka o latach spędzonych w Afryce. Był to najszczęśliwszy okres w jej życiu.

Photobucket(Karen i Finch w Afryce)

     Po rozwodzie z baronem Blixenem, związała się z niezwykle barwną postacią Denysem Finchem Hattonem. Myśliwy, pilot,  wagabunda, bardzo dobrze wykształcony a jednocześnie niezwykle czarujący mężczyzna  uosabiał wszystkie tęsknoty Karen za wolnością. Był od niej o 2 lata młodszy. Spędzili ze sobą 13 szczęśliwych lat i chociaż nigdy się nie pobrali- był miłością jej życia. Zginął w wypadku lotniczym w 1931 r. Karen postawiła mu pomnik u stóp Gór Ngong, a sama opuściła farmę z podupadającą plantacją kawy i powróciła do Danii.

Photobucket Photobucket

   Po przekroczeniu progu jej rodzinnego domu ... wita nas sama Karen Blixen (uśmiechając się z olbrzymiej fotografii ustawionej tuż przy drzwiach).

     Urządziła go tak, by przypominał jej najszczęśliwsze lata (wstęp 45 DKK). Pełno w nim pamiątek z Czarnego Lądu. Są portrety afrykańskich kobiet malowane jej ręką. Niestety – w części tzw. domowej nie wolno robić zdjęć. Jest to bodaj jedyne z duńskich muzeów, w którym zabroniono nam używać aparatów. W części ogólnodostępnej (biograficznej), ogląda się fotografie i rękopisy z całego życia pisarki oraz jej imponującą bibliotekę.

Photobucket Photobucket Photobucket

(to tę książkę widoczną na ostatniej fotce oglądałam przy stole - zupełnie jak na filmach Barei przyczepiona była łańcuchem, może tylko nieco bardziej ozdobnym ;-)).

Dużo wiadomości zapewne wyczytać można i z tablic informacyjnych (nie dla językowych analfabetów niestety – wszędzie preferowany jest język duński; co najwyżej zdarzają się skrócone opisy po angielsku i niemiecku).

Photobucket

... a tu ulubiona maszyna do pisania

Photobucket

     Można także zasiąść w wygodnym fotelu i wysłuchać opowieści samej Karen Blixen. Założyłam nawet słuchawki, ale kompletnie nic nie zrozumiałam – gulgoczący język przypominał mi trochę zwierzenia osoby nie pierwszej trzeźwości, o co pisarki wcale nie posądzam).

Photobucket

                     Po zakończeniu zwiedzania warto udać się na tyły domu Photobucket zasiąść na chwilę na ławeczce z widokiem na staw, zadumać się, może poczytać, a potem… przejść kawałek ścieżką wzdłuż dawnych ogrodów, pod górkę, pomiędzy drzewami. Po około 300 m dochodzi się do miejsca ostatniego spoczynku Karen Blixen. Prosty kamień z wyrytym jedynie imieniem i nazwiskiem, nad nim ogromne drzewo, dookoła paprocie. W pobliżu pasą się krowy, fruwają ptaki…. Jest cicho, nostalgicznie…

PhotobucketPhotobucketPhotobucket

     „Miałam farmę w Afryce u stóp Gór Ngong…” – te słowa znane są chyba wszystkim. „Farma leżała prawie 2 tys. m n.p.m. W południe odczuwało się to tak, jak gdyby człowiek znalazł się blisko słońca. Ranki i wieczory były jednak przejrzyste i orzeźwiające, a noce chłodne. Połączenie wysokości z położeniem geograficznym sprawiało, iż krajobraz nie miał sobie równego na całym świecie.” – tak wyglądał raj opisywany przez Karen Blixen. Góry Ngong są według masajskiej legendy kawałkami ziemi, które pozostały Bogu pod paznokciami, kiedy skończył już stwarzanie świata. Skojarzenie z rajem nasuwa się samo. Afrykański raj. Opisała go – tak, jak przyrzekła kiedyś swemu ukochanemu (Denysowi Hattonowi) i te właśnie wspomnienia przyniosły jej największą sławę.

     Ze zorganizowaniem muzeum w jej dawnym domu, oddalonym o godzinę jazdy od Nairobi, nie było żadnego problemu. Powracając do Danii pisarka pozostawiła w nim całe wyposażenie. Może chciała tu jeszcze wrócić?

Pamiętają tu o niej. Kiedyś uczyła dzieci Kikujusów w założonej przez siebie szkole. Była nie tylko nauczycielką, ale i pielęgniarką. Potrafiła zaradzić drobnym skaleczeniom i przeziębieniom. Miejscowość, która powstała dookoła szkoły nosi dziś nazwę Karen.

Podziel się




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  214 001  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O mnie

... i tak zaglądałam tu codziennie, przeniosłam się więc z innego miejsca... tu bardziej przyjaźnie...
Zakręcona. Programowa optymistka.Owsik (znaczy - trudno mi usiedzieć na miejscu). Urodzona włoczykijka. Domorosły genealog. Maniaczka- fotopstrykaczka (jak coś mi się jeszcze przypomni - dopiszę).
Jako, że pamięć moja zaczyna szwankować - zamierzam spisywać swoje eskapady. czasem trochę pofilozofuję, albo wygrzebię kartkę ze szkolnego pamiętnika :))

O moim bloogu

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszc...

więcej...

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszcze do Mistrza, co to po Niebiańskich Polanach oprowadza już wycieczki.

schowaj...

czas swój oddaję

wędrówki duńskie

wędrówki kresowe

wędrówki po Niemczech

wędrówki po Polsce

wędrówki skandynawskie

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 214001
Wpisy
  • liczba: 412
  • komentarze: 5149
Bloog istnieje od: 2530 dni

Lubię to