Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 126 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Podróż o długości tysiąca mil rozpoczyna się od jednego kroku

dla chcącego nic trudnego? - poznańskiego weekendu ciąg dalszy

wtorek, 07 czerwca 2011 20:59
Skocz do komentarzy

 

Jako jeden z punktów sobotniego programu włóczęgowskiego założyliśmy sobie zwiedzenie podziemi poznańskiej fary. Wszelkie dostępne źródła internetowe donosiły, że o godz. 18.00 wszyscy chętni powinni stawić się pod kościołem na Gołębiej. Mieliśmy jeszcze chwilę, ale na jakieś radykalne posunięcia w kwestii zwiedzania zbyt krótką. Najlepszym pomysłem w takim wypadku jest oczywiście… iść na piwko ;-)

 

Bamberka Photobucket

 

Zasiedliśmy w pobliżu Bamberki.

Istota niepiwna ze mnie. Rozkoszowałam się więc chłodnym, owocowym i bezalkoholowym płynem o nazwie „Szalona Dziewica”. Panowie tymczasem (oczywiście po konsumpcji boskiego nektaru) podążyli na poszukiwanie chlebusia ze smalcem i ogórkiem, rozdawanego za darmo w ramach promocji gminy Sieraków. Z pajdą w ręku i szklanicą przed nosem, odpoczywaliśmy.

 

ratusz z oddali ratusz para krolewska przed ratuszem

 

Potem jeszcze chwila na Jarmarku Świętojańskim (dalibóg pojęcia nie mam, dlaczego zorganizowano go na samym początku czerwca?).

Pod Ratuszem, u stóp zdewastowanego poprzedniej nocy zabytkowego pręgierza


pregierz bez figury kata

 

rozłożyła się bajkowa karuzela. Ależ miała wzięcie! Sama chętnie wdrapałabym się na tę latającą miotłę, domek na kurzej nóżce, smoka albo chociaż do obsługiwanego przez najprawdziwszą wiedźmę kotła. Obcojęzyczna obsługa w zabawnych strojach uwijała się jak w ukropie. Smok zionął ogniem i pluł sadzą (jeszcze dzisiaj miałam problem z dopucowaniem okularów), zabawny słoń popsikiwał wodą, dzieciaki śmiały się radośnie (za wyjątkiem malucha, który popłakiwał na miotle). Sielanka…


karuzela karuzela karuzela

 

W tzw. międzyczasie zaliczyliśmy jeszcze kurtynę wodną. Takich tryskających w górę mgiełek rozstawiono w Poznaniu kilka. Odświeżająca zabawa na 102! Wprawdzie przejście zbyt blisko tryskającego źródełka gwarantowało przemoczenie do suchej nitki, ale odzienie w taki upał wysycha - że tak powiem – na pniu.


kurtyna wodna kurtyna wodna po przejciu przez wodna kurtyne

 

W pobliże fary dotarliśmy kilka minut przed czasem. Spodziewaliśmy się tłumów, tymczasem stała tam niewielka grupka ciekawskich. Dobra nasza – komfort zwiedzania lepszy. Minęło 5 min., minęło 10, minął kwadrans… w świątyni w najlepsze trwała msza. Nikt przewodnikopodobny się nie pojawiał, a nasze zniecierpliwienie stawało się coraz wyraźniejsze. Wysłany na przeszpiegi Bruno wrócił z informacją, że impreza już się odbyła. O 14.00.

 

bazylika na Golebiej - kosciol far ul.Golebia bazylika na Golebiej - kosciol farny

 

- Jakże to tak? – oburzyliśmy się do żywego. Internetowe informacje były wyraźne i jednoznaczne. Niektórzy mieli nawet stosowne wydruki…

Słowem organizatorzy plamę dali.


Jakoś trudno było nam przyjąć do wiadomości, że z penetrowania podziemi przysłowiowe „nici”. Musieliśmy wyglądać na strrrrrasznie zawiedzionych, bo młoda dziewczyna (pełniąca zapewne jakąś funkcję w radzie parafialnej) ulitowała się i próbowała dodzwonić do przewodników. Kiedy skutku nie przyniosło to żadnego, przyniosła - za zgodą proboszcza - klucz i zaprowadziła nas do wieży farnej, a tam… niespodzianka. :-D

 

Jeszcze nigdy do piwnic nie wchodziłam pod górę! I to po tylu schodach, że kolanka buntować się zaczęły. Kiedy na miejsce dotarliśmy, oczom naszym ukazały się zabytkowe manuały organowe (klawiatury) i empora chórowa. Cudne.

 

organy empora chorowa bazylika na Golebiej - kosciol farny 

 

Rzut oka z góry na wnętrze świątyni i już wiem, że trzeba tu wrócić w którąś z sobót. Nawa główna o wysokości 27 m, monumentalne kolumny, siedemnastometrowy ołtarz główny Pompeo Ferrariego, cała masa kaplic bocznych, strop imitujący kopułę, figury świętych wielkości błękitnych Na’vi z Avatara i wszędzie mnóstwo barokowego przepychu.

 

Bazylika (za tydzień minie równy rok od podniesienia kościoła do tej godności) nie jest zamykana. Można ją zwiedzać codziennie od 6,00 do 19.30 (oprócz mszy), a w soboty ok.12.45 (po koncertach farnych) – nawet w towarzystwie przewodnika. Naprawdę warto się tam wybrać na dłużej.

 

bazylika na Golebiej - kosciol farny bazylika na Golebiej - kosciol farny bazylika na Golebiej - kosciol farny

 

Po zejściu z wieży i minięciu niewielkiego dziedzińca z dość oryginalnym „prztyczkiem” ukrytym w kącie, weszliśmy wreszcie do podziemi


bazylika na Golebiej - kosciol farny Photobucket Photobucket

 

Sklepione kolebkowo krypty służyły ongiś za miejsce pochówku zakonników i dobroczyńców kościoła. W czasie wojny były magazynem i schronem przeciwlotniczym dla niemieckich żołnierzy, a w czasach jedynie słusznej władzy – magazynem wina. Do dziś przypominają o tym zacieki na ścianach.

 

Międzywojenne bedekery wspominały o przejściach prowadzących stąd do ratusza i do kościoła Bernardynów. Parę lat temu szukano tu nawet skarbu Latanowicza (spory zbiór rycin należący przed wojną do Muzeum Miejskiego). Nie znaleziono go wprawdzie (mimo pogłosek sugerujących, że właśnie tam go ukryto), ale uporządkowano przynajmniej podziemia i … odkryto inną cenną rzecz – fragmenty średniowiecznych obwarowań miejskich.


podziemia fary podziemia fary podziemia fary podziemia fary podziemia fary podziemia fary

 

Zwiedzanie wnętrza fary odłożyliśmy na którąś z kolejnych wizyt. Teraz wybraliśmy się w odwiedziny do koziołków…


Photobucket Photobucket

 

a potem...

Podziel się




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

wtorek, 24 października 2017

Licznik odwiedzin:  214 131  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O mnie

... i tak zaglądałam tu codziennie, przeniosłam się więc z innego miejsca... tu bardziej przyjaźnie...
Zakręcona. Programowa optymistka.Owsik (znaczy - trudno mi usiedzieć na miejscu). Urodzona włoczykijka. Domorosły genealog. Maniaczka- fotopstrykaczka (jak coś mi się jeszcze przypomni - dopiszę).
Jako, że pamięć moja zaczyna szwankować - zamierzam spisywać swoje eskapady. czasem trochę pofilozofuję, albo wygrzebię kartkę ze szkolnego pamiętnika :))

O moim bloogu

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszc...

więcej...

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszcze do Mistrza, co to po Niebiańskich Polanach oprowadza już wycieczki.

schowaj...

czas swój oddaję

wędrówki duńskie

wędrówki kresowe

wędrówki po Niemczech

wędrówki po Polsce

wędrówki skandynawskie

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 214131
Wpisy
  • liczba: 412
  • komentarze: 5149
Bloog istnieje od: 2532 dni

Lubię to