Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 571 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Podróż o długości tysiąca mil rozpoczyna się od jednego kroku

Wycieczka trochę makabryczna, niemniej bardzo ciekawa. Zachęcam :)

piątek, 29 lipca 2011 19:08
Skocz do komentarzy

 

Dania jest bardzo ciekawym krajem, ale strasznie trudno dogrzebać się do jakichś dokładniejszych informacji. Kiedy jest się „inwalidą językowym” i zna się tylko własny język ojczysty – to już w ogóle bardzo, bardzo trudny orzech do zgryzienia


  Przez wszystkie lata łazikowania wypracowaliśmy sobie dziwny schemat – wszędzie szukamy miejsc, które trudno znaleźć w popularnych przewodnikach. Kiedyś zastanawiałam się, dlaczego tak właśnie się dzieje? Może brało się to z tego, że chciałam zaskoczyć Tatę jakąś nowinką? To była wielka frajda: najpierw zareklamować mu jakieś ciekawe miejsce i potem pojechać tam wspólnie. Szkoda, że duńskich peregrynacji nie odbędziemy już razem… powzięłam jednak mocne postanowienie, że przyłożę się do wyspiarskich opowieści tak, jakbyśmy mieli szykować się na wspólną wyprawę.

 

W duńskich bedekerach klasztorne ruiny w Æbelholt zajmują pewnie trwałe miejsce, ale nasze milczą o nich  jak – nomen omen – grób.

Miejsce specjalnie nie rzuca się w oczy. Tuż przy szosie z Kopenhagi do Hillerod (raptem kilka kilometrów od tego ostatniego) zauważyliśmy dużą tablicę z informacją Æbelholt Klosterruin.

 

Photobucket

 

Przy niej niewielki, biały budynek. Okazuje się, że to mikroskopijne, ale jakże wymowne muzeum. Nieco dalej - w polu – skromne resztki średniowiecznego klasztoru augustianów. Zerkając przez szyby jadącego samochodu, można ich nawet nie zauważyć. Znam to z autopsji, ponieważ tą właśnie drogą jeździliśmy wielokrotnie już w poprzednim  roku, a mnie w oko wpadła tylko tablica kierująca na „jakieś” ruiny.

 

Photobucket Photobucket Photobucket

 

Minął prawie rok od naszej wizyty, a wrażenia wcale się nie zacierają . Pewnie nie każdemu się spodoba, bo wrażenie robi nie da się ukryć, niesamowite. Niemal 100% eksponatów stanowią… ludzkie kości.

 

Ale zacznę od początku.

Trzy kolumny wyrastające –jak się wydaje – prosto ze ścierniska, to pozostałości dawnego refektarza z największego augustiańskiego konwentu w Skandynawii. Dumnie dziś strzelają w niebo, nie przejmując się wcale, że większość otaczających je murów została cegła po cegle wbudowana w ściany hillerodzkiego zamku Frederiksborg oraz w okoliczne zabudowania gospodarcze. Wielgachne opactwo posłużyło jako zwyczajny kamieniołom. Ot, chichot historii jakich wiele…

 

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

 

Budowę rozpoczął w 1175 r. normański biskup Wilhelm (1125-1203), przenosząc tutaj (za zgodą Absalona) klasztor, powstały 10 lat wcześniej na nieodległej wysepce Eskildsø. Dość niezwykłe to było opactwo – bracia zakonni prowadzili tutaj coś w rodzaju schroniska dla ubogich - nie tylko tych noszących habity, ale też dla osób świeckich. Chętnie przyjmowali w swoje progi strudzonych pielgrzymów. Słabującym i chorym starali się pomagać. W krótkim czasie stworzyli spore ambulatorium, a w końcu najprawdziwszy (i nowoczesny – jak na średniowiecze) szpital, w którym pomagali chorym z całej okolicy. Ich zielnik, a właściwie ogród pełen leczniczych roślin, stał się sławny.

 

Photobucket Photobucket (w tym miejscu był klasztorny kościół)

 

Po 350 latach świetności, klasztor wraz z lecznicą przestały istnieć (1541 r.), a jak ważną pełniły ongiś rolę świadczy olbrzymie przyszpitalne cmentarzysko. W trakcie wykopalisk przeprowadzanych w latach 1930-50 wydobyto z ziemi ponad 800 ukrytych wśród ruin szkieletów. Znaczna ich część, razem z unikatowymi narzędziami medycznymi znajduje się dziś w kopenhaskim Muzeum Medycyny. Ponoć ekspozycja wrażenie robi niesamowite. Wprawdzie jeszcze tam nie byliśmy, ale oglądałam zdjęcia zrobione przez nasze Dzieci. Mroczne i … niesamowicie ciekawe!

 

Tu, w Abelholt, milczące ludzkie kości opowiedziały naukowcom historię chorób i opisały metody ich leczenia.

 

Utworzone w 1958 r. muzeum ilustruje na przykładzie 300 ludzkich szkieletów osiągnięcia średniowiecznej medycyny. Na podstawie badań tych szczątków napisano całą masę prac naukowych i to nie tylko w Danii – o chorobach zwyrodnieniowych stawów, o schorzeniach dentystycznych, wadach zgryzu i deformacjach szczęk, o chorobach zakaźnych, jakie wówczas występowały i sposobach ich leczenia. Bardzo żałowałam, że moje braki językowe nie pozwoliły doczytać się większej ilości informacji (oczywiście z opisów, jakich całe mnóstwo w muzealnych gablotach).

 

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

 

Niezwykle sympatyczny i ciepły kustosz tego muzeum próbował nam coś wyjaśnić, ale zrozumiałam tylko, że w piątki można tu wejść za darmo (nic nie poradzę na to, że język duński jest dla mnie dziwnie gulgoczący i z niczym znanym kompletnie się nie kojarzy).

 

Z pewnością nie jest to ekspozycja urocza i odprężająca, ale naprawdę robi wrażenie. Trudno mi określić uczucie, z jakim oglądałam szkielet matki z dzieckiem w łonie. Oboje zmarli podczas porodu? poronienia?... Wstrząsający widok...

 

Photobucket Photobucket

 

Pierwszy ebelholdzki opat urodził się w Paryżu, ale zmarł właśnie tutaj i pochowany został w klasztornej kaplicy w Æbelholt. Kanonizowany, szczególnie czczony w Danii, w panteonie świętych znany jest jako Wilhelm z Æbelholt. Co roku, w dniu jego święta (16 czerwca) odbywają się klasztorne festyny.


Muzeum jest czynne od 1 maja do 31 października ( oprócz poniedziałków) w godzinach od 11 do 16. Za wstęp płaci się 15 koron (do lat 16 – wstęp wolny). Piątek to dzień bez opłat. Pomiędzy muzealnym budynkiem a ruinami odtworzono część klasztornego ogrodu. Rośnie w nim ponad 100 roślin posiadających lecznicze właściwości. Wszystkie pięknie opisane. Jest też ławeczka i stolik, przy którym można spożyć własne wiktuały

 

Photobucket Photobucket Photobucket

 

Polecam to miejsce każdemu, kto wybiera się na duńską Zelandię.

Podziel się




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

czwartek, 20 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  207 620  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O mnie

... i tak zaglądałam tu codziennie, przeniosłam się więc z innego miejsca... tu bardziej przyjaźnie...
Zakręcona. Programowa optymistka.Owsik (znaczy - trudno mi usiedzieć na miejscu). Urodzona włoczykijka. Domorosły genealog. Maniaczka- fotopstrykaczka (jak coś mi się jeszcze przypomni - dopiszę).
Jako, że pamięć moja zaczyna szwankować - zamierzam spisywać swoje eskapady. czasem trochę pofilozofuję, albo wygrzebię kartkę ze szkolnego pamiętnika :))

O moim bloogu

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszc...

więcej...

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszcze do Mistrza, co to po Niebiańskich Polanach oprowadza już wycieczki.

schowaj...

czas swój oddaję

wędrówki duńskie

wędrówki kresowe

wędrówki po Niemczech

wędrówki po Polsce

wędrówki skandynawskie

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 207620
Wpisy
  • liczba: 412
  • komentarze: 5145
Bloog istnieje od: 2437 dni

Lubię to