Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 127 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Podróż o długości tysiąca mil rozpoczyna się od jednego kroku

pałac strzechą kryty

sobota, 03 września 2011 19:16
Skocz do komentarzy

Widzieliście kiedyś taki? Nie? To koniecznie wybierzcie się na duńską wysepkę Møn.

Przytulona do stołecznej Zelandii wygląda jak mała fasolka. Aż prosi się, żeby nazywać ją „Księżycową Wyspą”, jednak duński „księżyc” pisze się (i wymawia) zupełnie inaczej – „moon”. Na upartego można obskoczyć ją w jeden dzień. Zniewalające piękno fragmentu linii brzegowej ( najwyższych i najpiękniejszych bałtyckich klifów) skłania, by zatrzymać się tam na dłużej. Czas spędzony w pobliżu kredowych szczytów jest zawsze za krótki. Gdyby nie wymyśliła tego miejsca natura, z pewnością nazwalibyśmy Mons Klint kiczem. Tam ZAWSZE chce się wracać.



 

Na obrzeżach tego klifu znajduje się jeszcze jeden cud, miejsce iście bajkowe.  To Liselund - świadectwo zwykłej ziemskiej miłości.

 

Pod koniec XVIII w. Antonie de la Calmette kupił tu 6 hektarów ziemi – częściowo zabagnionej, częściowo zalesionej, ale położonej… przepięknie. Sześć lat wcześniej pojął za żonę córkę szwajcarskiego emigranta Catharinę Elizabeth Ismelin. (Ojciec Antoine’a był dyplomatą. W roku 1776 cała francusko-holenderska rodzina otrzymała w królestwie pełne prawa, stając się przedstawicielami duńskiej arystokracji). Baronównę od dzieciństwa nazywano Lisą, więc kiedy jej małżonek został w 1783 r prefektem wyspy i kupił skrawek nadmorskiego klifu, nic nie stało na przeszkodzie, by nazwać go imieniem żony. Miało to być miejsce odpoczynku po trudach pracy zawodowej, schronienie dla dwojga zakochanych urządzone romantycznie, ale i wygodnie – tak, aby rodzina mogła tam swobodnie spędzać nawet kilka tygodni i przyjmować zaufanych gości.

 

Liselund Liselund Liselund Liselund Liselund Liselund

 

Liselund (w wolnym tłumaczeniu Gaj Lisy) jest dzisiaj dobrem narodowym i pomimo różnych losów, jakie były jego udziałem, trwa niezmiennie już 218 lat. W nastrojowo-sentymentalnym parku stoi pałacyk - można by rzec – kieszonkowy. Niby niepokaźny, ale ma wszystko, co szanujący się pałacyk mieć powinien – jasne, wielkie okna, ganek wsparty na kilku schodkach, okrągłą wieżyczkę i … spadzisty dach kryty słomianą strzechą. Widzieliście kiedyś pałac pod strzechą? Myślicie, że to nie uchodzi? Ależ skąd - pasuje doskonale! W dodatku projektował go strażak i wzięty architekt w jednej osobie, Andreas Kirkerup (może właśnie dzięki połączeniu obu tych profesji, dwór ze słomianym dachem wznosi się nad małym stawkiem :-D...

 

Liselund Liselund

Puk puk... zapraszam do środka...


Liselund Liselund Liselund  Liselund Liselund Liselund

 

W szanującym się ogrodzie w typie angielskim, z domem mieszkalnym powinny komponować się elementy krajobrazu jakby nietknięte ręką człowieka. Są więc tu krzywe alejki, na pozór dzikie ścieżki, asymetryczne grupy drzew. Poetycko niemal wykorzystano naturalne ukształtowanie terenu, tworząc w jego zagłębieniach kaskadowo ułożone jeziorka

 

 

Liselund Liselund Liselund

 

Ponoć zdarzało się, że podczas wyjątkowo silnych ulew sam diabeł maczał pazury w tym, by kaskady spływały na sam dół klifu – do morza. Żadne ogrodzenia ani parkany nie psują symetrii (co ja mówię – asymetrii chyba - przecież angielski ogród miał być przeciwieństwem do bólu sztywnych, układnych, barokowych ogrodów francuskich!). Jeżeli coś musi być odgrodzone, ukryte przed wzrokiem, to może skryć się za niby-naturalną skałką, pomnikiem, krzakiem, klombem…


Liselund Liselund Liselund

 

Wszystkie wolne przestrzenie pokrywa idealnie skoszona murawa. Dla utrudzonych spacerem gości wybudowano chińską herbaciarnię, norweski domek, a u stóp niewielkiego kurhanu postawiono szwajcarską chatkę. Ta ostatnia miała być domem ogrodnika. Dzisiaj przesiadują przed nią kaczki i pawie.

 

Liselund Liselund-domek szwajcarski Liselund

 

Pawie odgrywają nawet spektakle - zupełnie, jakby dla turystów przygotowane


 

Antoniemu i Lizie nie było dane cieszyć się zbyt długo romantycznym gniazdkiem. Prefekt zmarł w 1803 r, jego żona dwa lata później. Liselund odziedziczył ich syn Karol – utracjusz i playboy, a po jego śmierci (1820), wdowa musiała sprzedać zadłużoną posiadłość. Młodzi państwo de la Calmette nie dochowali się potomstwa, jednak pani Marcie zezwolono, by dożywotnio pozostała w pałacu. Nawet dziś, przy odrobinie szczęścia można ją zobaczyć. Nie dotykając stopami trawy – dogląda porządku w swym dawnym majątku. Nazywają ją „Białą Panią”. W czasach, kiedy stąpała jeszcze twardo po ziemi, w Liselund gościło wielu znamienitych artystów: słynny w owym czasie romantyczny duński poeta Adam Gottlob Oehlenschläger (autor tekstu duńskiego hymnu), Bertel Thordvaldsen (najsłynniejszy z duńskich rzeźbiarzy), Hans Christian Andersen. Mówi się, że mistrz Andersen znalazł tam inspirację do napisania „Krzesiwa”.

Jeżeli chodzi o "Białą Panią", to sami Duńczycy nie mają pewności, czy jest nią Marta, czy jej teściowa - Lisa. A może to obie panie Calmette doglądają na zmianę swych włości?

     Rodzina Rosenkrantz, która kupiła Liselund w 1823 r., nie chcąc zmieniać bajkowego charakteru parku i czarownych budyneczków, postanowiła zamieszkać w nowym pałacu. Wybudowano go w 1887 r, w latach II wojny służył za „punkt przeładunkowy” na trasie ucieczki Żydów (sprowadzano ich stromymi, ukrytymi ścieżkami na dół klifu i wyprawiano do Szwecji), a ówczesny właściciel baron Niels Rosenkrantz był jedną z czołowych postaci duńskiego ruchu oporu. Dziś w Nowym Pałacu urządzono atrakcyjny hotel.

Park jest otwarty przez cały rok, Stary Pałac można zwiedzać od maja do października.




I jeszcze jedno. Najwyższe ziemskie klify można oglądać na Hawajach. Brzegi wyspy Molokai wznoszą się 1010 m npm, ale nie są aż tak widowiskowe, jak Mons Klint.


Ps. O bajkowej wyspie kiedyś już pisałam na swoim starym, mocno chyba zakamuflowanym blogu. Tekstów o niej popełniłam kilka i postanowiłam wyciągnąć je z lamusa, bo miejsce jest niewiarygodnie ciekawe i warte polecenia. Możecie się więc spodziewać ciągu dalszego „księżycowych” opowieści

Podziel się




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

poniedziałek, 24 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  207 917  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O mnie

... i tak zaglądałam tu codziennie, przeniosłam się więc z innego miejsca... tu bardziej przyjaźnie...
Zakręcona. Programowa optymistka.Owsik (znaczy - trudno mi usiedzieć na miejscu). Urodzona włoczykijka. Domorosły genealog. Maniaczka- fotopstrykaczka (jak coś mi się jeszcze przypomni - dopiszę).
Jako, że pamięć moja zaczyna szwankować - zamierzam spisywać swoje eskapady. czasem trochę pofilozofuję, albo wygrzebię kartkę ze szkolnego pamiętnika :))

O moim bloogu

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszc...

więcej...

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszcze do Mistrza, co to po Niebiańskich Polanach oprowadza już wycieczki.

schowaj...

czas swój oddaję

wędrówki duńskie

wędrówki kresowe

wędrówki po Niemczech

wędrówki po Polsce

wędrówki skandynawskie

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 207917
Wpisy
  • liczba: 412
  • komentarze: 5145
Bloog istnieje od: 2441 dni

Lubię to