Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 948 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Podróż o długości tysiąca mil rozpoczyna się od jednego kroku

zielonogórskiej palmiarni czar...

wtorek, 20 marca 2012 23:34
Skocz do komentarzy

Jak na urodzoną gorzowiankę przystało, nie powinnam zachwycać się niczym, co zielonogórskie. Wewnątrzlubuska wojenka to taka lokalna tradycja, którą wypada popierać… choćby i z przymrużeniem oka. Najwięcej fermentu sieją politycy i fanatyczni kibice żużla. W końcu obie lokalne stolice znane są z silnych klubów speedwaya, a przecież nie od dziś wiadomo, że „gdzie kucharek sześć, tam…” konflikt murowany 

:-D

 Kiedy jednak wziąć problem pod lupę, okazuje się, że wcale nie jest tak źle. Można współistnieć pokojowo i nawet – o zgrozo – zaprzyjaźnić się z przedstawicielami wrogiego (teoretycznie) obozu.

 

Zielona Góra kojarzy się powszechnie nie tylko z Falubazem, ale także – zwłaszcza  starszym obywatelom - z festiwalem piosenki radzieckiej i oczywiście z Winobraniem. Tymczasem, ( choć trudno w to dziś uwierzyć) tradycje winiarskie posiadają obie lubuskie stolice. Dawnymi czasy rozległe winnice  powstawały nie tylko w Zielonej Górze. Winorośl pokrywała gęsto również nasłonecznione zbocza nadwarciańskie. Dziś pozostały tylko wspomnieniem, Grűnberg  natomiast  zadbał, by na swoim Winnym Wzgórzu utworzyć miejsce kultowe. 

 

Photobucket Photobucket  Photobucket

 

Patrząc na nie z dołu, trudno uwierzyć, że przeszklona budowla na szczycie jest jednym z czterech zachowanych domków winiarza. W okresie świetności było ich tu aż 726. Te pierwsze, powstające w XVIII wieku, były drewniane. Służyć miały tylko do przechowywania narzędzi i sprzętu winiarskiego. Z czasem zaczęto budować coraz większe chatki – część pomieszczeń nierzadko otrzymywała funkcje mieszkalne (żeby rodzina winiarza daleko nie musiała chodzić), a w piwnicach leżakował w beczkach boski napój. Pod koniec XIX wieku, wraz z rozrastaniem się miasta, winiarskie domki zaczęły znikać z lokalnego krajobrazu. Ten, który w 1818 r. powstał na najwyższym ze wzgórz – miał się dobrze. Postawił go tam ongiś August Grempler – założyciel pierwszej w Niemczech wytwórni wina musującego. Pewnie nawet przez myśl mu nie przeszło, że 140 lat później, jego składzik na narzędzia, beczki i zbiory przepoczwarzy się w szklarnię, a wreszcie w Palmiarnię z kawiarenką, restauracją, salą konferencyjną, powierzchnią wystawienniczą i kilkoma tarasami widokowymi.

 

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket  Photobucket Photobucket

Palmiarnia – jak na rasową kobietę przystało – zmieniała się pięciokrotnie. Z przedostatniej wizyty ( prawie 10 lat temu) zapamiętałam zgarbionego pod stropem daktylowca. Wyrósł niebotycznie, więc aby go ratować, trzeba było nadbudować dach. W przypadku obiektu wypełnionego egzotycznymi i ciepłolubnymi roślinami, nie jest to wcale prosta sprawa. Najpierw trzeba wznieść szklaną konstrukcję zewnętrzną, a dopiero potem można rozebrać tę wewnątrz. Wykonano to fachowo i nowy obiekt oddano do użytku w roku 2008. Jest zupełnie inny i o wiele większy od dotychczasowego. Daktylowiec może już rosnąć swobodnie.

 

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

Przed głównym wejściem powitała nas oryginalna fontanna z czarnego granitu. Pilnuje jej jeden z zielonogórskich Bachusików. Rozbrykany, z uśmiechem – śmiało rzec można „obleśnym” -  zabawny w całej swej satyrzej  postaci. Rękę wyciąga niczym po jałmużnę….tośmy mu dali… niech się cieszy… niech nie mówi złego słowa na gorzowiaków.

 

Photobucket Photobucket Photobucket

 

W holu wejściowym cichutko szemrze strumyk. Drewniana kładka doprowadza nas do podświetlonego wodospadu (dopiero wizyta na wyższej kondygnacji odkrywa przed nami, że woda spływa spod stóp Bachusa – milion razy urodziwszego od rozbrykanych członków jego orszaku). Mijamy wielgachne akwaria i wchodzimy do wnętrza restauracji. Palmy, żółwie, storczyki, imponujące alokazje (panamężowe „okazje”, ale o tym innym razem) i sto-kilkadziesiąt innych gatunków roślin. Zewsząd dobiega świergot ptaków.

Do Edenu trafiliśmy?

 

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket 

 

Siadamy pośród tropikalnej roślinności. Zamawiamy iście rajskie delicje: tartę nasączoną ostrą jak brzytwa czekoladą z chili (+konfitura wiśniowa i kulka lodów) i lody o oryginalnej nazwie „pijana zebra”. 

 

Photobucket Photobucket 

 

Czas leci, jak z bicza strzelił, ale… czuję na ramieniu czyjeś uparte spojrzenie. Rozglądam się dyskretnie…. ups… jakieś dziwne indywiduum wbija we mnie oczodoły.

 

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

 

To surrealistyczny Erich von Patisohn – urodzony w Grűnbergu (1856) filozof, twórca i teoretyk kabaretu, historyczny patron zielonogórskiego zagłębia kabaretowego. Można go kupić na allegro, a dochód ma zasilić festiwal Flying Mole. Na razie towarzyszy mu pośród palm Heidi – dziewczyna „nie z takich, które można kupić”. Współczesnym Dżepetto, czyli ojcem obu postaci jest Władysław Sikora. Wyprodukował je z surowców wtórnych, stąd ich… hmmmm… nienachlana, dość oryginalna uroda…

 

 

dobranoooc Miłych snów     Photobucket

Podziel się




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 21 lipca 2016 3:22

    ok

    autor doda2447

    blog: http://cimynsanjuan.com/recepcionforo/

  • dodano: 02 maja 2016 5:11

    Dobry wpis

    autor irenka59

    blog: http://ttkindle.com/home.php?mod=space&uid=126203

  • dodano: 06 marca 2016 12:46

    Dobry post

    autor sumka69

    blog: http://www.666elival.com/home.php?mod=space&uid=142

  • dodano: 07 lutego 2016 10:09

    super stronka

    autor filip36

    blog: http://www.oen5.com/home.php?mod=space&uid=26

  • dodano: 12 kwietnia 2012 3:37

    Bardzo dobry artykuł, z niecierpliwością czekam na następne. Co więcej cały blog jest oryginalny i szybko dodaję go do swych zakładek.

    autor Kornelia

    blog: iza-i-jej-malenstwo.blog.onet.pl/

  • dodano: 22 marca 2012 13:09

    Uwielbiam takie miejsca...

    autor gordyjka

  • dodano: 21 marca 2012 19:23

    Świetna pełna humoru i wiedzy opowieść z dokumentacja fotograficzną. Wojenki wojenkami, ale są ludzie ponad. Do nich należysz, skoro piszesz sercem i radością. Pozdrawiam

    autor czesia

    blog: objazdowy.bloog.pl

  • dodano: 21 marca 2012 18:45

    O, tak! Taka wycieczka była mi potrzebna.I to morze storczyków!

    autor Teresa

    blog: zaanar bloog

  • dodano: 21 marca 2012 16:06

    Piękne miejsce, zapewne w czasie zimy potrafi dać trochę lata. Pozdrawiam

    autor ZielonaMila

    blog: www.trasa-rowerowa.cba.pl

  • dodano: 21 marca 2012 14:28

    Pięknie tam Mario ja tak samo lubię te klimaty palmiarniane ale u nas jest tylko w Gliwicach - byłam tam już kiedyś ale teraz narobiłaś mi ochoty by tam znowu pojechać.

    autor Maria

    blog: maria.bloog.pl

  • dodano: 21 marca 2012 13:06

    Marysiu ! Skąd ta ... nienachlana uroda ... ? Ale ostatnie zdjęcie tak urokliwe , że chciałoby się mieć taki okaz . Zresztą uwielbiam palmiarnie . W Gliwicach chodziłam po wykładach , żeby ręce zanurzyć w wodzie szukając złotej rybki .

    autor henwgl

    blog: aromat.bloog.pl

  • dodano: 21 marca 2012 12:16

    No i byłam w raju
    Uwielbiam takie miejsca i gdzie tylko mogę być tam jestem.Mogę przy tej okazji obwieścić, że w moim mieście czyli w Kielcach, gdzie nic przez tyle lat nie było ciekawego (oprócz czarownicy na Łysej Górze) buduje się Ogród Botaniczny z palmiarnią.Od dwóch już lat przyglądam się terenom, na którym powstaje.Wiem, że jesienią zakończył się etap instalacji nawadniającej- w gazetach lokalnych pisali.Teren ten zatem wygląda jak pobojowisko, ale w tym roku mają być pierwsze nasadzenia. No i ta palmiarnia będzie budowana. Nie mogę się doczekać...
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:))

    autor Jolanta

    blog: blogjoli1.bloog.pl

  • dodano: 21 marca 2012 12:07

    Pięknie dziękuję Marysiu za cudowną wirtualną wycieczkę. Pięknie tam aż mi żal , że to tak daleko.Zdjęcia świetne, nie mogę się napatrzeć. Serdeczności.

    autor Hanna

    blog: strofy-hanny.blog.onet.pl

  • dodano: 21 marca 2012 8:21

    A wiesz Mario, że w palmiarni nie byłam, widocznie za daleko Jak przeczytałam tytuł byłam przekonana, że jechaliście na Kaziuki i po drodze wdepliście do Palmiarni:)
    No to teraz jak pooglądałam zdjęcia i poczytałam to już fizycznie niekoniecznie muszę być na "wrogim" terytorium
    Dodam jeszcze, że ostatnia fotka - cudeńko!

    autor rodorek

    blog: rodorek.bloog.pl

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  214 019  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O mnie

... i tak zaglądałam tu codziennie, przeniosłam się więc z innego miejsca... tu bardziej przyjaźnie...
Zakręcona. Programowa optymistka.Owsik (znaczy - trudno mi usiedzieć na miejscu). Urodzona włoczykijka. Domorosły genealog. Maniaczka- fotopstrykaczka (jak coś mi się jeszcze przypomni - dopiszę).
Jako, że pamięć moja zaczyna szwankować - zamierzam spisywać swoje eskapady. czasem trochę pofilozofuję, albo wygrzebię kartkę ze szkolnego pamiętnika :))

O moim bloogu

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszc...

więcej...

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszcze do Mistrza, co to po Niebiańskich Polanach oprowadza już wycieczki.

schowaj...

czas swój oddaję

wędrówki duńskie

wędrówki kresowe

wędrówki po Niemczech

wędrówki po Polsce

wędrówki skandynawskie

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 214019
Wpisy
  • liczba: 412
  • komentarze: 5149
Bloog istnieje od: 2530 dni

Lubię to