Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 572 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Podróż o długości tysiąca mil rozpoczyna się od jednego kroku

...a tańczących parowozów żal...

poniedziałek, 30 kwietnia 2012 21:09
Skocz do komentarzy

…nawet nie wiecie jak bardzo…

 

„Parowóz” to rodzaj męski. Dziwne… mnie kojarzy się zdecydowanie żeńsko, tylko jak go tu po babsku nazwać?  Może „paromanka’”? (od furmanki).

Każdy, kto choć raz zobaczył taki pojazd na wybiegu, z pewnością przyzna mi rację. W końcu nie wybiera się w Wolsztynie mistera, tylko miss parowozów.

I kto nią został w tym roku (tradycyjnie zresztą)?

Piękna Helena!

 

Photobucket Photobucket Photobucket

Krótkie wspomnienie z lat minionych:

Leciwe, buchające parą damy wynurzające się z powoluchnu czeluści swej parowozowni wywoływały owacje na stojąco i  myślę, że nie ma na świecie istoty, której nie marzyłby się choć raz w życiu taki aplauz (dedykowany tylko jej osobie). Gapie otwierali z zachwytu usta, a parowozy (paromanki)… dobrze się bawiły. Tu wesoły gwizd, tam popuszczony niechcący kłąb pary – aż dech w piersiach zapierało.

Bez personifikacji ani rusz. Zwinnie kręcące się na obrotnicy parowozy naprawdę wyglądały, jakby przymierzały coraz to nowe sukienki. Feeria barw, wspaniała muzyka… najprawdziwszy Bal w Operze!

 

Photobucket Photobucket Photobucket 

Tak było.

Podziwialiśmy widowisko, stojąc pośród tłumu takich jak my zbzikowanych pomyleńców. Przyjeżdżaliśmy kilka godzin naprzód, aby na specjalnie podstawianej platformie znaleźć dogodne do fotografowania miejsce. Międzynarodowe życie towarzyskie kwitło. A wieczorem – jęki zachwytu przerywane trzaskiem zwalnianych migawek, rzucanymi w przestrzeń  instrukcjami najlepszego ustawienia parametrów aparatu… tego nie da się opowiedzieć. Tam trzeba być!

 

W tym roku wymyślono zupełnie inną formułę. Pomyleńców z aparatami zepchnięto gdzieś tam, w niebyt. Platformy widokowej nie było. Teren przy obrotnicy obstawiono krzesełkami tylko dla wybranych. Tylu strażników w życiu nie widziałam! Gawiedź niech sobie na telebimach podziwia przygotowane przez Wołoszańskiego inscenizacje.

Niedoczekanie!

Filmy to ja lubię oglądać w kinie albo w domu, siedząc w wygodnym fotelu z piwkiem lub kieliszeczkiem ulubionej nalewki w dłoni. My (i nie tylko my) nastawialiśmy się na focenie oryginałów, a nie obrazu z telebimu! No to… zabraliśmy swoje zabawki i - jak wielu nam podobnych – wróciliśmy do domu.

Kto ciekaw, może zerknąć tutaj – nogi nie bolą, nikt nie zasłania (tylko zapachu pary brak)

http://www.youtube.com/watch?v=3tvchyLSeNw (you tubowe filmiki jakoś nie chcą ostatnio wchodzić, albo ja nie potrafię ich wstawić, dlatego proponuję po rostu klinąć w link)

 

Mimo wszystko do Wolsztyna warto jeździć. Mam nadzieję, że  Parady Parowozów będą nadal organizowane (bo różne słuchy na ten temat chodzą). O olbrzymiej popularności imprezy świadczyć mogą winogronka gapiów, zwisające z każdego możliwego podwyższenia, na które tylko można było się wdrapać. Widoczki niczym z Indii lub Pakistanu :-D

 

Photobucket Photobucket 


Piękne maszyny gnające po torze w te i wewte - z gwizdem, z fasonem, w kłębach pary -  nie wyglądały na wycofywane z użytku staruszki. To tak, jak z ludzkim schorzeniem „siądem”  zwanym. Niby powinien doskwierać, ale… jak tu się skarżyć, skoro z każdym nowym rokiem lat ubywa (do stu oczywiście, bo „siąd” to nic innego, jak skończone 50 lat).


Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

 

Zwariowane drezyny (w tym ciągle spadająca z szyn ticozyna) także wywoływały uśmiechy na ustach. W życiu nie widziałam tylu zadowolonych ludzi na raz. Mimo nieznośnej spiekoty i ścisku dookoła, dopóki pokaz trwał - nikt nie narzekał.

 

Photobucket Photobucket Photobucket 

Photobucket Photobucket Photobucket 

A później? Później można było powspominać stare czasy w salach Muzeum, no i pobuszować po zbudowanej w 1907 r. parowozowni. Wielka, zapraszająca szeregiem wachlarzowo ustawionych wrót szopa - garaż, pełna jest tajemniczych zakamarków. Podłoga lepi się (zwłaszcza w upale) od wsiąkających w nią przez ponad wiek smarów i olejów, pomiędzy kanałami naprawczymi stoją wiekowe piece Hohenzollerna. Jeszcze piękniejszy, żeliwny ogrzewacz stoi w pomieszczeniu spawalni. Stara wieża wodna (1907) jest ciągle sprawna, a żurawie wodne z 1901 r. należą do najstarszych w Polsce.


Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket 


Mało tego! Wolsztyńska Parowozownia to jedyny taki skansen w Europie. Jedyny, bo ciągle działający! Codziennie wyjeżdża stąd na trasę do Poznania pociąg ciągnięty przez wesoły parowóz. I potem jeszcze z Poznania wraca. Ha!

 

Ps. Piękna Helena - tak miała na imię żona jednego maszynistów. Myślę, że gabarytów była nieco mniejszych od odnoszącej sukcesy na kolejowych torach imienniczki :-D:-D:-D

 

 

Photobucket 

 

Podziel się




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

czwartek, 20 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  207 710  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O mnie

... i tak zaglądałam tu codziennie, przeniosłam się więc z innego miejsca... tu bardziej przyjaźnie...
Zakręcona. Programowa optymistka.Owsik (znaczy - trudno mi usiedzieć na miejscu). Urodzona włoczykijka. Domorosły genealog. Maniaczka- fotopstrykaczka (jak coś mi się jeszcze przypomni - dopiszę).
Jako, że pamięć moja zaczyna szwankować - zamierzam spisywać swoje eskapady. czasem trochę pofilozofuję, albo wygrzebię kartkę ze szkolnego pamiętnika :))

O moim bloogu

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszc...

więcej...

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszcze do Mistrza, co to po Niebiańskich Polanach oprowadza już wycieczki.

schowaj...

czas swój oddaję

wędrówki duńskie

wędrówki kresowe

wędrówki po Niemczech

wędrówki po Polsce

wędrówki skandynawskie

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 207710
Wpisy
  • liczba: 412
  • komentarze: 5145
Bloog istnieje od: 2437 dni

Lubię to