Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 127 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Podróż o długości tysiąca mil rozpoczyna się od jednego kroku

są takie muzea…pobudzające wyobraźnię…

sobota, 09 czerwca 2012 0:10
Skocz do komentarzy

Strachy naszego dzieciństwa. Każdy posiada jakieś na własność. Ja także.

Oprócz smoków pod łóżkiem (pamiętam jak dziś) szczególnym miejsce wśród nich zajmuje … dentysta. 

 

Photobucket 

 

Te świdrujące, wolnoobrotowe maszynki z nożnym pedałem… pamiętacie?

Drobne kobietki sił nie miały, by długo go deptać, więc borowanie nie należało do przyjemności. Każdy, kto posiadał instynkt samozachowawczy, bronił się rękami i nogami. Pomoce dentystyczne zatrudniano chyba głównie po to, żeby delikwenta miał kto przytrzymać. A teraz? Sama przyjemność. Żeby jeszcze wizyta u stomatologa była refundowana…, no ale to już zupełnie inna bajka.

 

Dlaczego wzięło mnie na dentystyczne wspomnienia?

Bom mocno zaciskając zęby mecz dzisiejszy oglądała.

Bośmy tydzień temu w Białymstoku wyszperali rewelacyjne muzeum.

Bo… sama nie wiem. Tak po prostu J

 

Białostockie Muzeum Historii Medycyny i Farmacji Uniwersytetu Medycznego polecam wszystkim i to z całego serca. Trafić do niego nietrudno – zajmuje kilka pomieszczeń w prawym skrzydle Pałacu Branickich. W dodatku zwiedzanie jest całkowicie bezpłatne (bardzo miłe zaskoczenie).


Photobucket

 

Niedawno minął rok od oficjalnego otwarcia placówki. Wcześniej była tu ekspozycja apteczna, tyle, że dostępna prawie wyłącznie dla białostockich studentów medycyny. Chwała Uczelni, że zdecydowała się pokazać ją szerszemu ogółowi.

 

 Photobucket Photobucket Photobucket 

 

Z farmaceutyczne cudeńkami zetknęłam się już wcześniej – w Poznaniu. W Białymstoku mogłam do woli przyglądać się wielgachnym moździerzom, tabletkarkom, przyrządom do walcowania maści, prasom do wyciskania soków, autoklawom, perkolatorom (do uzyskiwania nalewek i wyciągów), maszynkom do masła kakaowego, aparatom destylacyjnym, szafce Hansena (do pracy septycznej), piknometrom, infuzorom, wirówkom, miechom do rozsypywania proszków i wielu jeszcze urządzeniom, których nazwy nie zapamiętałam. 


Photobucket Photobucket Photobucket

 

Szuflady aptecznych szaf zapełniono oryginalnymi lekami z okresu międzywojennego – produkowanymi w Polsce i za granicą. Na ciekawskich czekały nawet dwa mikroskopy z przygotowanymi do podglądania preparatami.

 

Photobucket 

 

Oprowadzająca nas młoda dziewczyna mówiła ciekawie, odpowiadała na najdziwniejsze pytania i robiła to z dużym wdziękiem. Dopiero dzisiaj dotarło do mnie, że… właściwie powinna nas pogonić. Przeglądając zdjęcia znalazłam jedno, z którego wynika, że wtarabaniliśmy się do muzeum sporo przed godzinami jego otwarcia. W dodatku właśnie przywieziono nowe eksponaty… 

 

Photobucket Photobucket Photobucket

 

Kiedy nacieszyliśmy się apteką, rozpoczęła się zabawa w starych gabinetach lekarskich. Na pierwszy ogień poszedł gabinet dentystyczny. Niewygodne już na pierwszy rzut oka fotele, żelazna spluwaczka, nożna wiertarka dentystyczna… Niektóre z nich pamiętam z własnego dzieciństwa…brrr… 

 

W gablotach narzędzia. Cudne, błyszczące, tyle, że - sądząc z nazwy – mogłyby należeć do „warsztatu” kata: rozwieracz szczękowy z przytrzymywaczem języka, dźwignia do korzeni dolnych i górnych, łyżeczka zębodołowa…

 

Photobucket Photobucket Photobucket 

 

Gabinet ginekologiczny również siermiężny. 

 

Photobucket Photobucket Photobucket 

 

Okulistyczny straszył odwracałką albo rozwórką powiek i powiekotrzymaczem do gradówki. Zestawy dziwacznych okularków zdecydowanie łagodziły wrażenie. 

 

Photobucket Photobucket Photobucket 

 

Towarzyszyły im narzędzia laryngologiczne i nie tylko (np. tranzystorowy elektrokardiograf) .

 

 

Photobucket Photobucket Photobucket 

 

W pierwszowojennym szpitalu polowym wpadł mi w oko wiszący na wieszaku przyrząd do lewatywy.

 

 

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket 

 

Dalej było jeszcze  stare laboratorium... 


Photobucket 

... 

i nieco wyposażenia gabinetu weterynaryjnego.

Całość naprawdę świetna. Jeżeli będziecie kiedyś w Białymstoku, pójdźcie tam koniecznie!

 

Podziel się




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

poniedziałek, 24 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  207 994  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O mnie

... i tak zaglądałam tu codziennie, przeniosłam się więc z innego miejsca... tu bardziej przyjaźnie...
Zakręcona. Programowa optymistka.Owsik (znaczy - trudno mi usiedzieć na miejscu). Urodzona włoczykijka. Domorosły genealog. Maniaczka- fotopstrykaczka (jak coś mi się jeszcze przypomni - dopiszę).
Jako, że pamięć moja zaczyna szwankować - zamierzam spisywać swoje eskapady. czasem trochę pofilozofuję, albo wygrzebię kartkę ze szkolnego pamiętnika :))

O moim bloogu

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszc...

więcej...

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszcze do Mistrza, co to po Niebiańskich Polanach oprowadza już wycieczki.

schowaj...

czas swój oddaję

wędrówki duńskie

wędrówki kresowe

wędrówki po Niemczech

wędrówki po Polsce

wędrówki skandynawskie

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 207994
Wpisy
  • liczba: 412
  • komentarze: 5145
Bloog istnieje od: 2441 dni

Lubię to