Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 948 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Podróż o długości tysiąca mil rozpoczyna się od jednego kroku

kobieta upadła... na winnym szlaku :))))

poniedziałek, 09 lipca 2012 22:23
Skocz do komentarzy

 

Może i nie wszyscy o tym wiedzą, dlatego wszem i wobec ogłaszam: Lubuskie winem stoi ;-)

Doszłam do wniosku, że warto ten fakt nieco rozpropagować, wypuściliśmy się więc na peregrynacje winne. Pewnie łatwo tej decyzji nie zapomnę, bo zwiedzanie rozpoczęłam z przytupem, a dokładniej – z przychlastem :-D.

A wszystko zaczęło się od Weekendu Otwartych Winnic.

 

Photobucket  Photobucket

 

Począwszy od maja aż po wrzesień wiele z rodzinnych mikroprzedsiębiorstw winiarskich otwiera swoje podwoje przed ciekawskimi. Dokładne terminy i lista współpracujących (tzn. dostępnych wówczas) winnic podane są do publicznej wiadomości. Nic, tylko korzystać. Tak zostajemy enoturystami.

 

Zaopatrzeni w ściągę rozpoczynamy objazd. Na pierwszy ogień miała pójść winnica „Krucza” w Buchałowie z przepięknym ponoć widokiem na Zieloną Górę. Niestety, w tym przypadku obeszliśmy się smakiem. „Język” złapany przez nas w centrum wsi okazał się początkowo mocno bełkotliwy i zdezorientowany:

- Witnica? Chojeńska?... nie wiem…

- Aaaaa… winnica… to do góry i po prawo, w pola… taką piaszczystą drogą…


Nie znaleźliśmy… chociaż… było takie jedno „podpadające” miejsce tyle, że zamknięte na głucho i bez jakichkolwiek oznaczeń. Odpuściliśmy. Szlak winnic bogaty przecież, pozwiedzamy kolejne. 

 

Photobucket

 

Wypadło na „Julię” w Starym Kisielinie. Zajechaliśmy z fasonem. Wrota stosownie opisane lecz zamknięte. Wysiadam, żeby zadzwonić do furtki i … lotem koszącym ląduję kilka metrów dalej. Leżę niczym żółw na pancerzu i myślę:


- Że pod winnicą – rozumiem, ale jeszcze przed zwiedzaniem??? Przed degustacją??? A w ogóle, to jak ja się tu znalazłam?


Chyba film mi się urwał. Jedyne, co do mnie dociera:

– Walnęłam aparatem o chodnik. Pewnie już po nim.


- Wariatka. Diabli z aparatem! Boli cię coś? Jedziemy do szpitala! -  rozsądny głos panamężowy dowodzi, że moje myśli zostały wyartykułowane.

- Noo, w sumie kości chyba całe…

 

Skóra wprawdzie zdarta na kostce i na łokciu, ale żyć z tym przecież można. No to decydujemy się przestąpić progi przydomowej winnicy (jakby co – zobaczy się później). 

 

Photobucket Photobucket Photobucket

 

„Julia” nie jest tak wielka, jak weinbergi oglądane kiedyś na zboczach nad Renem,  Mozelą czy Neckarem ale bardzo nam się podoba. Nosi imię najmłodszej wnuczki właścicieli i ma tyle samo, co ona lat (czyli dziewiąty rok).  Oprowadza nas – z trepenerem w ręku – sam właściciel, Roman Grad (narzędzie służy do przypinania łóz). Zajmująco opowiada o poszczególnych odmianach, różnych sposobach uprawy, historii lubuskiego winiarstwa. 

 

Photobucket Photobucket Photobucket

 

Dowiadujemy się na przykład, że im większy urodzaj, tym gorszy smak owoców (dlatego pozostawia się na krzakach niewiele kiści). Także o tym, że posadzona między szpalerami gorczyca odstrasza przędziorka (podobnie jak biedronki), że czerwieniejące brzegi liści świadczą o niedoborze magnezu, że są na świecie wina botrytyzowane - grona poddaje się działaniu szlachetnej pleśni, a cena za jedną butelkę takowego zaczyna się od 1500 euro.

 

Photobucket Photobucket Photobucket

 

Spacer pomiędzy zielonymi szpalerami uspokaja. Zapominam o niefortunnym upadku. W oddali majaczy ośmiokątna sylweta sporej altany. To nabot – domek winiarski, którego kształt nawiązuje do opowieści biblijnych. Identyczny (na oktagonalnej podstawie i z niedużą wieżyczką) stać miał w winnicy niejakiego Nabota, który stracił życie, ponieważ nie chciał oddać ani odsprzedać swoich winorośli  królowi Samarii – Achabowi. Altanę pan Roman zbudował osobiście wykorzystując do tego drewno z wyciętego pod swoją winnicę lasu. 

 

Photobucket Photobucket 

 

Wchodzimy pod daszek i otula nas znajomy, kojący zapach. Sianko? Nieeee…. Żubrówka! Na tzw. wyżce aromatycznie poleguje żubrowa trawka pochodząca z niewielkiego ogródkowego zagonu. Posłużyć ma do eksperymentalnego wyprodukowania wina słomkowego. Winogrona muszą być wcześniej przesuszone w przewiewnym miejscu, na wygodnej kołderce ze słomy. Będą miały więcej pektyn i polifenoli, a co za tym idzie będą bardziej ekstraktywne. 

 

Photobucket

 

Obok miejsce na ognisko, trzon kuchenny z fajerkami i komorami wędzarniczymi (na zimno i na gorąco). Kawałeczek dalej zaczątek parku miniatur historycznych obiektów winiarskich – XIX-wieczna altana winiarska z Zielonej Góry, odtworzona na podstawie zdjęcia z 1911 r. Stoi tu dopiero od tygodnia. 

 

Photobucket Photobucket 

 

Naprzeciwko wielka, zabytkowa beka winiarska mieszcząca 6 tys. litrów wina. Pan Roman śmieje się, że do zapełnienia jej potrzebowałby trzyletnich zbiorów. Pada propozycja (wiadomo od kogo ;-)) wykorzystania naczynia jako tymczasowego miejsca odosobnienia dla krnąbrniejszych gości. 

 

Photobucket

 

Przyglądamy się młynkowi do miażdżenia winogron - ma rozstawione sprytnie na grubość pestek walce.

 

Photobucket

 

 Są jeszcze tak oryginalne urządzenia jak butelkownica czy odszypułkowarka, ale nas coraz bardziej ciągnie do … degustatorni :)

 

 

 Photobucket Photobucket

 

W pomieszczeniu przypominającym nieco małe laboratorium czekamy na gospodarza. Za ciepło tu na leżakowanie win. Odpowiednich właściwości nabierają w klimatyzowanej piwnicy.

 

Objuczony butelkami wraca nasz przewodnik po aromatycznym świecie, a wtedy:

- najpierw bardzo ciekawy wykład o różnicach między winami białymi, różowymi i czerwonymi,

- potem nauka próbowania i oceniania wina,

- przełamywanie smaku krakersikiem

- i ponowna degustacja…

- mniam… pyszne.

 

Winnicę opuszczamy niespiesznie, bogatsi o całkiem nowe doznania i dwie butelki lokalnej ambrozji. Życie jest piękne 0:-)

 

 

cdn.

Podziel się




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 12 sierpnia 2016 14:19

    dobry blog

    autor janekzpodlsaia11

    blog: http://www.drehorgelhobby.de/extern/wbb/

  • dodano: 06 sierpnia 2016 5:49

    ok dobry wpis

    autor pisarka4513

    blog: http://www.circuloverde.com.mx/forums/topic/cel-pracy-licencjackiej/

  • dodano: 22 lipca 2016 10:08

    super wpis

    autor doda248

    blog: http://www.studentibiotech.altervista.org/modules.php?name=Journal&file=display&jid=1932

  • dodano: 28 kwietnia 2016 8:11

    Dobry wpis

    autor irenka91

    blog: http://pibdy.com/index.php?a=profile&u=elanuxi

  • dodano: 27 lutego 2016 15:04

    Dobry post

    autor darawawa64

    blog: http://www.zuijiada.com/home.php?mod=space&uid=1162

  • dodano: 07 lutego 2016 4:06

    dobry wpis

    autor darawawa52

    blog: http://www.gankd.com/modules.php?name=Journal&file=display&jid=697

  • dodano: 15 września 2012 11:22

    Marysiu Droga!Bardzo fajnie piszesz o polskich winnicach.Tylko jest jeden szkopul my tego wina nie uswiadczymy .Caly sek w tym,ze nie wolno im go szerzej sprzedawac.Dlaczego tej sprawy nie mozna zalatwic?Przeciez lepsze byloby wino autentycznie zrobione z winogron niz te sztyuczne siarkowe "jabcoki".Pozdrawiam i zycze zdrowia.Halina

    autor halina40013

    blog: moj swiat-zycie codzienne

  • dodano: 19 lipca 2012 23:20

    To ...mniam ... było zapewne ukoronowaniem wspaniałej wycieczki . Smacznego

    autor henwgl

    blog: aromat.bloog.pl

  • dodano: 13 lipca 2012 18:07

    Wpadłam zobaczyć co u ciebie nowego ale widzę że jest po staremu......pozdrawiam.

    autor Maria

    blog: maria.bloog.pl

  • dodano: 13 lipca 2012 14:43

    Marysiu, było coś na rzeczy
    Jest już OK, ale jestem tylko na WP.
    I niech tak zostanie
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    autor Jolanta

    blog: blogjoli1.bloog.pl

  • dodano: 13 lipca 2012 10:04

    Piękne miejsce , piękne:):):)

    autor hurghada35

    blog: hurghada35.bloog.pl

  • dodano: 12 lipca 2012 22:49

    To niezłe miałaś wejście do tej winnicy, dobrze, że się nie połamałaś. Jeszcze nigdy nie byłam w winnicy, trzeba to nadrobić.

    autor iwmali

    blog: iwmali.bloog.pl

  • dodano: 12 lipca 2012 9:56

    Ten wlasciciel winnicy moze byc bardzo dumnu.Po pierwsze ,ze ma taka piekna winnice o wdziecznym imieniu Julia ,po drugie ,ze zawitala do niego swietna reporterka Marysia ktora to wszystko co widziala pieknie nam wszystkim opisala.A po trzecie Marysiu naleza Ci sie od niego butle z winem "bozole" czyli mlodego wina......Pozdrawiam Halina

    autor halina40013@autograf.pl

    blog: moj swiat -zycie codzienne

  • dodano: 12 lipca 2012 8:37

    NIe miałam zielonego pojęcia, że u nas można zwiedzać domowe winnice. Za to od kilku lat wybieram się do Zielonej Góry na święto wina. Jakoś dotąd nie udało mi się dotrzeć. Ale plany są!

    autor baśka

    blog: iluzja26.bloog.pl

  • dodano: 11 lipca 2012 15:22

    Nie , nie byłam, ale Twoja sugestywna relacja i zdjęcia sprawiły, że chętnie sprawdziłabym uroki:)

    autor czesia

    blog: objazdowy.bloog.pl

  • dodano: 11 lipca 2012 9:27

    Witam serdecznie:))) Wiedziałam, że w Polsce są już winnice ale nie wiedziałam, że takie piękne:))) Wspaniała wycieczka:)
    Pozdrawiam gorąco

    autor nagietek

  • dodano: 11 lipca 2012 6:44

    Witaj Marysiu, wybieram się na "drzwi" otwarte winnic tak jak na Winobranie...i wybrać się nie mogę...:(
    Serdeczności:)

    autor Meg

    blog: http://www.meg68.blogspot.com

  • dodano: 10 lipca 2012 22:58

    Czesiu? Byłaś w Nowym Kisielinie? Niedaleko Starego leży

    autor Maryska

    blog: bakhitaa.bloog.pl

  • dodano: 10 lipca 2012 22:43

    Podoba mi się Nowy Kisielin, chociaż nazwa ma myląca. I tyle ciekawostek! Gorczyce posieje przy przydomowej winorośli, chociaż wina z niej nie będzie.
    Przygoda przed degustacją mogła zaniepokoić rozsądnego:)

    autor czesia

    blog: objazdowy.bloog.pl

  • dodano: 10 lipca 2012 18:50

    Maryniu, przeczytałam jednym haustem. Na kipera nie bardzo bym się nadawała. Wino mnie usypia.
    Pozdrawiam bardzo, bardzo...

    autor amerykanka

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  214 027  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O mnie

... i tak zaglądałam tu codziennie, przeniosłam się więc z innego miejsca... tu bardziej przyjaźnie...
Zakręcona. Programowa optymistka.Owsik (znaczy - trudno mi usiedzieć na miejscu). Urodzona włoczykijka. Domorosły genealog. Maniaczka- fotopstrykaczka (jak coś mi się jeszcze przypomni - dopiszę).
Jako, że pamięć moja zaczyna szwankować - zamierzam spisywać swoje eskapady. czasem trochę pofilozofuję, albo wygrzebię kartkę ze szkolnego pamiętnika :))

O moim bloogu

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszc...

więcej...

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszcze do Mistrza, co to po Niebiańskich Polanach oprowadza już wycieczki.

schowaj...

czas swój oddaję

wędrówki duńskie

wędrówki kresowe

wędrówki po Niemczech

wędrówki po Polsce

wędrówki skandynawskie

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 214027
Wpisy
  • liczba: 412
  • komentarze: 5149
Bloog istnieje od: 2530 dni

Lubię to