Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 572 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Podróż o długości tysiąca mil rozpoczyna się od jednego kroku

West Star i związki polsko-duńskie…

środa, 26 września 2012 20:23
Skocz do komentarzy

 

Losy owsika dziwnie się plotą. Wędruje sobie po świecie, wędruje i ani przez myśl mu nie przejdzie, że prędzej czy później odwiedzane przez niego miejsca połączy niewidzialna nić. Widzieliście kiedyś  owsika z odwłokiem przędącym?

 

 Dlaczego mnie taka refleksja naszła? Z prostej przyczyny. Owsikami nazwał nas kiedyś Generalny Włóczykij (czyli tato). Że niby nasze wiercenie się po świecie jest bezwarunkowe i usiedzieć na miejscu – żeby nie wiadomo co – po prostu się nie da. Imperatyw i kropka. Ale zamachy na nas były, oj były… Swego czasu wydano mi w aptece zamiast medykamentu na uporczywy kaszel … tabletki na owsiki! Dobrze, że mam zwyczaj czytać ulotki przed tzw. spożyciem. Na kaszel pewnie nie miałoby to żadnego wpływu, ale owsikowanie… cóż… pewnie skończyłoby się definitywnie.

 Dzisiejszy wpis zakiełkował we mnie za sprawą dwóch fotografii  wygrzebanych podczas porządkowania dysku ze zdjęciami. Fotki zrobione parę lat temu - takie sobie, nawet byle jakie. Pewnie teraz spojrzelibyśmy na obiekt zupełnie inaczej i ze sporo większym zoomem w dodatku, ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.

 

Zapraszam was nad rodzimy Bałtyk, nieco na wschód od Łeby. Na plażę niedaleko Ulinii. Wybraliśmy się tam zwabieni możliwością obejrzenia wraku wynurzającego się z morskiej toni ok. 200 m od brzegu. Dojechaliśmy autkiem do parkingu i żwawym krokiem ruszyliśmy przez wydmy. Ścieżki prowadzą pomiędzy malowniczo poskręcanymi drzewami. Na plażę wcale nie jest wcale blisko, ale nie odczuwa się żadnego dyskomfortu spowodowanego wędrówką. 

 

Ulinia

 

Pięknie jest, choć bez wszechpanującego śmietnika mogłoby być jeszcze piękniej. Naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć „turystów”, którzy nagminnie pozbywają się wszelkiego balastu w drodze powrotnej do własnych pojazdów. Pusta butelka lub puszka waży z pewnością mniej od pełnej, a te taszczone z całym poświęceniem w jedną stronę – do aut wracają wyjątkowo rzadko :-(

 

Docieramy nad morski brzeg. Pobudzona wyobraźnia szuka wraku. Omiatamy spojrzeniem dość spokojną taflę wody i… nic… żadnej rufy czy komina sterczącego dramatycznie nad jej powierzchnią. Zakodowane gdzieś w podświadomości stereotypy mogą sobie iść na spacer.  Dopiero po chwili zauważamy dwa samotne, celujące w niebo maszty. To ostatnie widoczne fragmenty duńskiego drewnowca „West Star”. Dopadł go tutaj sztorm. 

 

 

Ulinia

 

Był koniec października 1970 r. Statek wyruszył z Gdańska do Anglii, z ładunkiem tarcicy. Gwałtowny przechył, woda w ładowni, awaria silnika… Nie pomogło wyrzucenie za burtę części ładunku. „West Star”  osiadł na mieliźnie. Pięć osób załogi ewakuowano, na pokładzie pozostali kapitan i mechanik.  Kiedy sztorm uderzył po raz drugi, uciekać musieli i oni. Po sześciu dniach akcję ratowniczą przerwano. Potrzaskaną jednostkę pozostawiono tam, gdzie osiadła. Do dziś stanowi lokalną atrakcję turystyczną. 

 

Photobucket 

 

Jedni obserwują ją z brzegu, inni z pokładu wycieczkowych stateczków, jeszcze inni z galeryjki widokowej na niedalekiej latarni Stilo. Najbardziej zdeterminowani zakładają sprzęt do nurkowania i… to właśnie oni widoki mają najpiękniejsze. 

 

Photobucket Photobucket

 

Ciekawostkę, zgodnie z którą okazaliśmy się wybrykiem natury (owsiki pajęcze) zostawiłam sobie na deser. Kiedy szukaliśmy wraku, wiedzieliśmy o nim tylko, że jest niemiecki. Przyjęliśmy to jako pewnik, a czkawka pojawiła się dopiero po kilku latach. Okazało się bowiem, że cała niemieckość „West Star’a” zawierała się w miejscu jego „urodzenia”. Zbudowano go w Bremie (1965) i bardzo szybko sprzedano duńskiemu armatorowi.

 

Photobucket Photobucket

 

Początkowo nosił damskie imię „Monica Munksholm”, później – trochę nieoficjalnie - „Monica Trigon”. Jako „West Star” (Weststar) zamieszkał w porcie… Hundested. Tym samym Hundested, gdzie w sierpniu podziwialiśmy bajkowe rzeźby z piasku.

 

Czyż świat nie jest mały?

 

(zdjęcia archiwalne pochodzą ze strony http://www.arminius-schiffe.de, a miniaturki powiekszają się po kliknięciu)

 

Podziel się




Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

czwartek, 20 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  207 695  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O mnie

... i tak zaglądałam tu codziennie, przeniosłam się więc z innego miejsca... tu bardziej przyjaźnie...
Zakręcona. Programowa optymistka.Owsik (znaczy - trudno mi usiedzieć na miejscu). Urodzona włoczykijka. Domorosły genealog. Maniaczka- fotopstrykaczka (jak coś mi się jeszcze przypomni - dopiszę).
Jako, że pamięć moja zaczyna szwankować - zamierzam spisywać swoje eskapady. czasem trochę pofilozofuję, albo wygrzebię kartkę ze szkolnego pamiętnika :))

O moim bloogu

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszc...

więcej...

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszcze do Mistrza, co to po Niebiańskich Polanach oprowadza już wycieczki.

schowaj...

czas swój oddaję

wędrówki duńskie

wędrówki kresowe

wędrówki po Niemczech

wędrówki po Polsce

wędrówki skandynawskie

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 207695
Wpisy
  • liczba: 412
  • komentarze: 5145
Bloog istnieje od: 2437 dni

Lubię to