Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 127 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Podróż o długości tysiąca mil rozpoczyna się od jednego kroku

„Sensacje XX wieku” można kręcić prawie wszędzie

sobota, 16 lutego 2013 9:53

 

… na przykład tutaj…

 

 

Od Drzewce (Leichholz)

 

Budynek równie piękny, co i tajemniczy. Bo niby skąd w środku lasu takie cudo z ażurowymi dekoracjami wyciętymi fantazyjnie w drewnie?  Gdyby nie szachulcowe ściany, powiedziałabym że urodę ma iście syberyjską. Stoi w lesie, ale jednocześnie tuż przy torach magistrali kolejowej Kunowice-Rzepin-Poznań i posiada najwyraźniej stacyjną przeszłość.

 

Ktoś kiedyś (zapewne już po wojnie, w czasach jedynie słusznego ustroju) niefortunnie pomalował ściany nieodpowiednią farbą. Łuszczy się toto i obłazi, ale budynek i tak wygląda niczym żywcem przeniesiony z innej rzeczywistości. Jego powstanie owiane jest mgłą tajemnicy. Pewne jest jedynie, że stał i cieszył oczy już na początku XX w. W internecie można znaleźć widokówki przedstawiające Bahnhoff Leichholz.  Od współczesnego obrazu różnią je tylko detale.

 

 

Od Drzewce (Leichholz)
Od Drzewce (Leichholz)
Od Drzewce (Leichholz)

 

Ustawicznie szukałam jakiś informacji, podpytywałam regionalistów… z miernym niestety skutkiem. No cóż, może kiedyś się uda… na razie pozostaje tylko domniemywać, że piękny kształt leśnej stacyjki to wspomnienie po czasach, kiedy w Lasy Torzymskie przyjeżdżali na polowania arystokraci. Zachowały się jeszcze tu i ówdzie pozostałości wielkopańskich rezydencji. Stacyjka miała jednak swoje pięć minut w zgoła odmiennych okolicznościach.

 

To właśnie w pobliżu Leichholz (dzisiejsze Drzewce) doszło do jednej z najtragiczniejszych katastrof kolejowych w dziejach Niemiec. Zdarzyła się podczas Bożego Narodzenia 1941 i dotyczyła pociągu, którym jechali na świąteczny  urlop żołnierze Wehrmachtu (nie wyłącznie ale w znacznej ilości). Informacje o tym zdarzeniu są niepełne a chwilami nawet sprzeczne:

 

Od Drzewce (Leichholz)

 

W nocy z 26 na 27 grudnia, w mocno ograniczonej widoczności, wypełniony po brzegi pospieszny (mijając oklejony śniegiem semafor) wpadł na ostatnie wagony pociągu towarowego. Były to cysterny, które wcześniej odczepiły się od składu. Spłonęły doszczętnie razem z lokomotywą i pięciu kolejnymi wagonami  pospiesznego (w tym pocztowym i sypialnym). Tak naprawdę dokładnej ilości ofiar nigdy nie ustalono. Oficjalna notka w prasie (małym druczkiem i gdzieś na dalszej stronie) wspominała o 33 denatach. Ta, która zachowała się w aktach Dyrekcji Kolei Rzeszy Wschód podaje 44 nazwiska zidentyfikowanych osób, zaznaczając jeszcze, iż we wspólnej mogile w Korytach pochowano w styczniu 1942 także osoby o nieustalonej tożsamości.

 

Świadkowie zdarzenia twierdzą, że w notatce prasowej ktoś zapomniał dopisać zero. Wystarczy dokonać prostego obliczenia: w wagonie osobowym ówczesnego pociągu znajdowało się maksymalnie 86 miejsc siedzących. Ten konkretny skład miał być – z uwagi na czas świąteczny – nawet przepełniony… wystarczy tylko przemnożyć miejsca siedzące przez trzy spalone doszczętnie wagony i… rachunek jest prosty: minimum 258 ofiar. Kiedy czytamy sformułowanie  „wagony w stanie nierozpoznawalnym”, wyobraźnia (nie wiem czy słusznie) podpowiada, że i pochówek szczątków ludzkich na pobliskiej nekropolii mógł mieć raczej charakter symboliczny.

 

Od Drzewce (Leichholz)
Od Drzewce (Leichholz)

Katastrofa z okolic Leichholz to bardzo tajemnicza sprawa i dobry materiał na „Sensacje XX wieku”. Magistrala kolejowa nadal tędy prowadzi ale efektowna stacyjka nie pełni już żadnych funkcji dworcowych. W budynku urządzono mieszkania prywatne. Po drugiej stronie torów ustawiono wiatę przystankową a obok niej tablicę „Drzewce”. Na cmentarzu w Korytach zachowały się do dziś nieliczne niemieckie nagrobki. Nie ma wśród nich żadnego śladu po mogile ofiar katastrofy spod Leichholz.


Podziel się

komentarze (17) | dodaj komentarz

Wiosna się zbliża… czas na… Przełomkę :)

sobota, 09 lutego 2013 15:46

Tak jakoś zebrało mi się na wspomnienia, a że dotyczą miejsca wyjątkowego, postanowiłam choć trochę ubrać je w słowa. Z dokumentacją fotograficzną gorzej ale… raz kozie śmierć… notuję na wyrywki.

 

Więc … jak wyobrażacie sobie niebo?
… bo ja … po trosze tak 

 

Od nad Hańczą

 

To miejsce istnieje naprawdę. Nazywa się pięknie i poniekąd proroczo: Przełomka nad Hańczą. TĄ Hańczą, czyli najgłębszym polskim jeziorem. 

 

 

Od nad Hańczą
Od nad Hańczą

 

Przełomka jest przełomowa. Trafiliśmy do niej – jak to najczęściej bywa – przypadkiem. Syci widoków krystalicznej tafli jeziora wybraliśmy się na dalszą peregrynację. Do zboczenia z trasy skusił nas przydrożny szyld-drogowskaz: „Galeria Wiejska. Lekarz. Sauna. Dom z gliny”. Jedziemy więc. Jest Galeria. Urządzono ją w świronku obok dwustuletniego domu. Gospodarze jakby tylko na nas czekali. To nie była zwykła galeria tylko skrzyżowanie mikromuzeum z salą wystawową  i warsztatem dla twórców wszelkiej maści. Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie i każdy może się wykazać. O to, by wena nikogo nie opuszczała dba gospodyni – podtrzymuje ją zaczarowaną herbatką z „kwiatu paproci”.

 

 

Od nad Hańczą
Od nad Hańczą

 

Lekarzem okazał się nasz gospodarz, z sauny natomiast – niczym szydło z worka – wyszła cudna ruska bania. Bania oczywiście nad stawem ulokowana… najpierw gorąc a potem nura do wody… najlepiej zimą.

 

 

Od nad Hańczą

 

Na łące stało jeszcze jedno cudo. Prawie zawyłam z zachwytu i w głowie otworzyła się szufladka zatytułowana „Józef Ignacy Kraszewski”:

Był sobie dziad i baba,

bardzo starzy oboje:

ona - kaszląca, słaba,

on - skurczony we dwoje.

Mieli chatkę maleńką,

taką starą jak oni,

jedno miała okienko

i jeden był wchód do niej.

 

Zbudowany ze słomianych, prasowanych kostek, ręcznie tynkowany gliną „Dom Ziemi”. Cudo! Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że w Danii jest cała taka wioska, i że będziemy w niej bywać... To właśnie w Przełomce po raz pierwszy zetknęliśmy się ze współczesnym (choć przecież i historycznym) ekobudownictwem. Domek „wyczarowała” u progu XXI w. grupka wolontariuszy pod kierownictwem architektki Pauliny Wojciechowskiej.

 

Przysiedliśmy na glinianej ławeczce…

 

 

Od nad Hańczą

 

Żyli bardzo szczęśliwie

i spokojnie jak w niebie,

czemu ja się nie dziwię,

bo przywykli do siebie.

Tylko smutno im było,

że umierać musieli,

że się kiedyś mogiłą

długie życie rozdzieli,

i modlili się szczerze,

aby bożym rozkazem

kiedy śmierć ich zabierze -

brała oboje razem (…)

 

Minęło już 8 lat, a mnie śni się po nocach Przełomka… pewnie Kochani Staruszkowie siedzą sobie teraz w moim wymarzonym niebie, przed chatynką jak ta ze wspomnień (żeby nie było – luksusy w niej dostępne są wszystkie)…  a mama z uśmiechem  czyta zakończenie baśni:

 

 

- Razem!... To być nie może,

ktoś choć chwilę wprzód skona.

- Byle nie ty, niebożę!

- Byle tylko nie ona!

- Wprzód umrę! - woła baba -

jestem starsza od ciebie,

co chwila bardziej słaba,

zapłaczesz na pogrzebie.

- Ja wprzódy, moja miła,

ja kaszlę bez ustanku

i zimna mnie mogiła

przykryje lada ranku.

                - Mnie wprzódy!

- Mnie, kochanie!

- Mnie mówię!

- Dość już tego!

dla ciebie płacz zostanie.

- A tobie nie?... Dlaczego?

 

I tak dalej, i dalej,

jak zaczęli się kłócić,

jak się z miejsca porwali

chatkę chcieli porzucić.

Aż do drzwi - puk powoli.

- Kto tam?

                - Otwórzcie, proszę.

Posłuszna waszej woli,

śmierć jestem, skon przynoszę.

- Idź, babo, drzwi otworzyć!

- Ot, to, idź sam! ja słaba,

ja pójdę się położyć -

Odpowiedziała baba.

 

Fi, śmierć na słocie stoi

i czeka tam nieboga.

- Idź, otwórz z łaski swojej.

- Ty otwórz, moja droga! -

Baba za piecem z cicha

kryjówki sobie szuka,

dziad pod ławę się wpycha,

a śmierć stoi i puka.

 

I byłaby lat dwieście      

pode drzwiami tam stała,

lecz, znudzona nareszcie,

kominem wejść musiała

 

Gliniany dom oczekuje gości przez cały rok. Jest ciepły i przyjazny. Znajdziecie go pod adresem: Halina i Maciej Mackiewiczowie, Przełomka 4, 16-427 Przerośl,  tel/fax  87 569 15 71, tel.kom. 602 808 346 http://www.galeriawiejska.pl 

 

 


Podziel się

komentarze (23) | dodaj komentarz

wtorek, 24 października 2017

Licznik odwiedzin:  214 135  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728   

O mnie

... i tak zaglądałam tu codziennie, przeniosłam się więc z innego miejsca... tu bardziej przyjaźnie...
Zakręcona. Programowa optymistka.Owsik (znaczy - trudno mi usiedzieć na miejscu). Urodzona włoczykijka. Domorosły genealog. Maniaczka- fotopstrykaczka (jak coś mi się jeszcze przypomni - dopiszę).
Jako, że pamięć moja zaczyna szwankować - zamierzam spisywać swoje eskapady. czasem trochę pofilozofuję, albo wygrzebię kartkę ze szkolnego pamiętnika :))

O moim bloogu

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszc...

więcej...

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszcze do Mistrza, co to po Niebiańskich Polanach oprowadza już wycieczki.

schowaj...

czas swój oddaję

wędrówki duńskie

wędrówki kresowe

wędrówki po Niemczech

wędrówki po Polsce

wędrówki skandynawskie

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 214135
Wpisy
  • liczba: 412
  • komentarze: 5149
Bloog istnieje od: 2532 dni

Lubię to