Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 949 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Podróż o długości tysiąca mil rozpoczyna się od jednego kroku

Dobry zwyczaj, nie pożyczaj czyli o wyższości krowich rogów nad rozsądkiem

poniedziałek, 25 marca 2013 17:34

 

Jak świat światem – gdzie są granice, tam o konflikty nietrudno. Podobno zdarzają się wyjątki. Podobno... bo nie tym razem.


Opowiem wam historyjkę rodem ze średniowiecza.

Ówczesny Świdwin w Nowej Marchii leżał, a niezbyt odległy od niego Białogard, grodem już był pomorskim. Mimo to dobrosąsiedzkie stosunki kwitły. Do czasu…

 

Od Świdwin

Grubo ponad 500 lat temu jeden z podbiałogardzkich chłopów zawarł układ z podświdwińskim gospodarzem. W zamian za korzystanie z pastwiska kolegi, zobowiązał się przyjąć na zimowisko jego krowę. No cóż… prawdę mówią ludowe przysłowia – kiedy pożyczamy, to cudze i na krótko, kiedy oddać przychodzi, serce się burzy, bo nie dość, że zwrócić trzeba własne, to jeszcze na zawsze. Od słowa do słowa i „krowa pozimowa” z nowomarchijskiej pomorską się stała a tego chłop spod Świdwina zdzierżyć nie mógł.

 

Przepychanki trwały czas jakiś i zakończyły się regularną bitwą. Data – 15 lipca 1569 r. – potwierdzona jest historycznie, jednak co do miejsca, gdzie się odbyła idealnej jednomyślności nie ma. Jedne opracowania umiejscawiają ją w okolicach wsi Długie, inne pod Sławnem.

 

Mniejsza zresztą o to… Trzygodzinne walki zakończyły się zwycięstwem świdwińskiego mieszczaństwa. Trzystu białogardzian pozostało na placu boju a pozostałą setkę wtrącono do wieży w zamku przeciwnika, gdzie nie doczekawszy się zapłaty okupu, pomarli śmiercią głodową.

 

 

Od Świdwin
Od Świdwin

Zdobyczne sztandary jeszcze przez trzydzieści lat zdobiły ściany kościoła w Świdwinie (potem je spalono).


Co stało się z krową?... historia milczy w tym temacie… Wiadomo natomiast, że pozbawiony mężczyzn Białogard szybko zaczął odczuwać skutki ujemnego przyrostu naturalnego.  Mawiają, że chytry dwa razy traci…

 

Zwycięzcy okazali się wielkoduszni i honorowo odwiedzali wieczorami połowice pokonanych. Nie przeszkadzała im w nawet odległość ani granica. Według innych przekazów – przywódca białogardzian, Karsten z Oparzna - nakazał białogłowom poślubić własnych parobków.

 

Równo 500 lat po pamiętnym konflikcie postanowiono przypomnieć tę nietypową bitwę i od tej pory rokrocznie ekipy obu miast zmagają się w bezkrwawych turniejach. Zabawa odbywa się na zmianę to w Świdwinie, to w Białogardzie. Kończy ją uczta przy zakrapianej piwem wołowinie. Trofeum w postaci krowich rogów pozostaje u zwycięzców… a jako, że historia kołem się toczy, od jakiegoś czasu wisi sobie ono w… Białogardzie :-D 

 

Od Świdwin

 W latach, kiedy zwycięzcami zostają świdwinianie, rogi wiszą w zamkowej Sali Rycerskiej (tej na zdjęciu), w tym miejscu, gdzie teraz widać udrapowaną materię...


Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Zamek jak dziecięce marzenie

poniedziałek, 18 marca 2013 22:26

 

Ech… co tu dużo mówić… kiedy weszliśmy do środka, zapomniałam języka w gębie.

Przez cztery godziny plątaliśmy się po komnatach z niezbyt mądrze otwartymi buziami, w końcu zmęczone zmysły przestały reagować , aparaty nam się zagrzały i … uważam, że zaledwie liznęliśmy temat pod nazwą zamek Frederiksborg.

 

Od Frederiksborg

Wybudował go na miejscu wcześniejszej rezydencji magnackiej Fryderyk II (dodam, że było to ok. 1560 r. a rezydencja stała na wyspie).  Na wielkie renesansowe gmaszysko przerobiony został w wieku XVII przez Chrystiana IV, który -  na cześć swego ojca – nadał mu nazwę Frederiksborg. W latach 1602-20, na trzech wyspach jeziora Zamkowego (Slotssøen) wrósł zamek – jak mówią - francuski w planie i holenderski w wystroju zewnętrznym. „Ceglano-kamienna symfonia” z prawie setką komnat, pięciuset rozmieszczonymi w równych odstępach oknami, tarasowym skrzydłem, dwoma dziedzińcami i odlaną z brązu potężną Fontanną Neptuna na jednym z nich. 

 

Od Frederiksborg
Od Frederiksborg

 

Zamczysko miało być świadectwem potęgi królestwa (wówczas dziesięciokrotnie większego niż obecnie) i potwierdzeniem wyszukanego gustu samego Christiana IV. Monarcha zadbał, by każdy i po wsze czasy o tym pamiętał – od poddasza po piwnice, dosłownie wszędzie można się natknąć na stylizowaną literę „C” z wplecioną w nią czwórką. „C4” to przecież nic innego, jak królewski monogram.

 

Dziś trudno uwierzyć, że po pożarze w 1859 r. zostały tu praktycznie gołe mury. Nietknięta pozostała jedynie kaplica koronna – zatyka dech w piersiach, kiedy się pomaleńku przechodzi po balkonie i obserwuje wszystkie detale. Jej sufit zawieszono na wysokości 15 m. Dookoła marmury, kapiąca złotymi ornamentami sztukateria, w ołtarzu srebrne i pozłacane rzeźby … przepych, przepych, przepych… Do 1840 r. koronowali się tu wszyscy duńscy królowie. Obecnie odbywają się w niej śluby (także gejowskie). 

 

Od Frederiksborg

 

Duńczycy, zrozpaczeni i przerażeni skutkami pożaru sprężyli się jak chyba nigdy wcześniej. Na remont zamku rozpisano narodową pożyczkę, do której sporo dołożyła Fundacja Carlsberg (tak – ta od piwa). W ciągu kilkunastu lat odbudowano ze wszystkimi szczegółami każdą komnatę i już w 1878 r. utworzono tu Narodowe Muzeum Historyczne.

 

Od Frederiksborg
Od Frederiksborg
Od Frederiksborg

Wszystkie pomieszczenia (nawet korytarze) zdobią rzeźbione lub malowane sufity. Nie podejmuję się opisać żadnego – wystarczy, jeśli powiem, że ten nad Wielką Salą dłubany był cierpliwie przez 26 artystów-snycerzy a trwało to aż 7 lat!  Od zadzierania głowy do góry można dostać zawrotów, poza tym oczopląs murowany. W Sali Audiencyjnej była nawet… winda! Z 1693 roku! . Wprawdzie składała się z wciąganego liną na poszczególne kondygnacje krzesełka, ale można nią było zjechać niemal wprost do karety :-D

 

Od Frederiksborg

Frederiksborg Slot jest do tego wszystkiego otoczony bajkowymi, barokowymi ogrodami… co tu dużo mówić – nasza starsza wnuczka po kilkugodzinnym pobycie na pokojach stwierdziła, że oto spełniło się marzenie jej sześcioletniego wówczas życia… była w zamku prawdziwej księżniczki.

 

Od Frederiksborg

Jak w każdym chyba duńskim muzeum znajdziecie tu też pomieszczenie ze strojami „z epoki”. Można przymierzać do woli. 

 

 

Od Frederiksborg

Nikt też nie zabrania fotografowania wnętrz (i to bez kupowania dodatkowego biletu). Jedynie palacze muszą wstrzymać się z nałogiem. Papieros poczeka na nich cierpliwie w specjalnej rynience przed wejściem.

 

Tylko jako ciekawostkę dodam, że jeden z edyktów Christiana IV nakazywał codzienne mycie rąk, kilka razy w tygodniu – twarzy i od czasu do czasu głowy :-]

 


Podziel się

komentarze (14) | dodaj komentarz

…gdzieś nad Świsłoczą… (na okoliczność 150 rocznicy powstania styczniowego i nie tylko)

niedziela, 03 marca 2013 14:51

 

Są takie krajobrazy, które - raz dostrzeżone - zostają pod powiekami do końca życia… są takie miejsca, gdzie wraca się wciąż i wciąż… może niezbyt często (bo to jednak kawałek drogi) ale systematycznie.

 

Od podlaskie dróżki

Kocham Podlasie. Może dlatego, że kojarzy mi się z tęsknymi  obrazami wyzierającymi z rodzicielskich opowieści o pozostawionej na Kresach krainie dzieciństwa?  Szutrowe drogi wijące się wzdłuż granicznej rzeczki odkrywają tyle niespodzianek 

 

Od podlaskie dróżki

Mostowlany. Urokliwa wieś z górującą nad drogą cerkwią. Dane archiwalne mówią, że stała tu już w 1593 r. ale ta, na którą patrzymy, pochodzi z roku 1862. 

 

Od podlaskie dróżki
Od podlaskie dróżki

Wspinamy się. Świątynię otacza piękny murek, teren wokół zadbany... najchętniej przysiadłoby się na ławeczce, podumało, ale wzrok znów wyławia coś interesującego.  Kolejna brama otwiera sią na wpisaną do rejestru zabytków prawosławną nekropolię i maleńką, zrębową kaplicę. 

 

Od podlaskie dróżki

Oparte o jej ścianę stare krzyże zmuszają, by zatrzymać się przy nich chwilę… u ich stóp rusza się dziwny wzgórek… co to?… mrowisko! Czyżby pracowite owady wprowadzały się do wnętrza budyneczku? 

 

Od podlaskie dróżki

 

Wieś pomału wyludnia się. Mało kto kojarzy, że jest miejscem urodzenia bohatera trzech narodów: białoruskiego, litewskiego i polskiego. Konstanty Kalinowski herbu Kalinowa [Kastuś Kalinouski (dla Białorusinów) Kostas Kalinauskas (dla Litwinów)] przyszedł na świat 175 lat temu w ziemiańskiej rodzinie mostowlańskiej.

 

Jego ojciec - właściciel zakładu tkackiego - kształcił syna na prawnika. Gdyby nie wybuch powstania styczniowego, pewnie miałby Kastuś własną kancelarię… jednak droga, którą wybrał zakończyła się o wiele szybciej i w dodatku tragicznie. Osadziła go za to w panteonie bohaterów. 

 

Od podlaskie dróżki

 

Rewolucjonista Konstanty Kalinowski – choć miał niewiele ponad 20 lat - był przedstawicielem Tymczasowego Rządu na okręg grodzieński, zwierzchnikiem wszystkich „styczniowych buntowników” na terenie Litwy. Zdradził go jeden ze współtowarzyszy. Wraz z innymi powstańczymi przywódcami został powieszony i pochowany po kryjomu na wileńskiej Górze Zamkowej.

 

Przez wiele lat stał tam  - na chwałę i pamiątkę pogrzebanych pod nim powstańców – drewniany krzyż, zwalony w 1915 r. przez Niemców i zrekonstruowany później wg projektu Wiwulskiego (autora pomnika na Górze Trzykrzyskiej). Wilnianie nazywali to miejsce Grobem Nieznanego Żołnierza. Niestety, zniszczono je w czasach II wojny i nie odbudowano. 

 

 … a w Mostowlanach czas jakby się zatrzymał… ciekawe, na jak długo…

 

Od podlaskie dróżki

 

Od podlaskie dróżki
Od podlaskie dróżki
Od podlaskie dróżki

 

Jeszcze tylko ciekawostka:
Zryw narodowościowy z 1863 r. nazywany jest na Białorusi powstaniem Kalinowskiego. Imieniem Konstantego Kalinowskiego nazwano też w naszym kraju program stypendialny dla białoruskich studentów, we własnym kraju wyrzuconych z uczelni…
...a my tak mało o nim wiemy… 


Podziel się

komentarze (28) | dodaj komentarz

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  214 025  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

O mnie

... i tak zaglądałam tu codziennie, przeniosłam się więc z innego miejsca... tu bardziej przyjaźnie...
Zakręcona. Programowa optymistka.Owsik (znaczy - trudno mi usiedzieć na miejscu). Urodzona włoczykijka. Domorosły genealog. Maniaczka- fotopstrykaczka (jak coś mi się jeszcze przypomni - dopiszę).
Jako, że pamięć moja zaczyna szwankować - zamierzam spisywać swoje eskapady. czasem trochę pofilozofuję, albo wygrzebię kartkę ze szkolnego pamiętnika :))

O moim bloogu

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszc...

więcej...

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszcze do Mistrza, co to po Niebiańskich Polanach oprowadza już wycieczki.

schowaj...

czas swój oddaję

wędrówki duńskie

wędrówki kresowe

wędrówki po Niemczech

wędrówki po Polsce

wędrówki skandynawskie

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 214025
Wpisy
  • liczba: 412
  • komentarze: 5149
Bloog istnieje od: 2530 dni

Lubię to