Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 948 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Podróż o długości tysiąca mil rozpoczyna się od jednego kroku

Schiffshebewerk Niederfinow - światowy cud hydrotechniki

niedziela, 28 kwietnia 2013 15:50

Wanna – mebel służący do kąpieli. Jeden z fajniejszych wynalazków. Niby nie powinna zaskakiwać, ale… ale są też wanny niezwykłe… takie jak ta windo-wanna z Niederfinow :) Ogromniasta!


Od Niederfinow - podnośnia statków

Niederfinow jest niewielką miejscowością w pobliżu Eberswalde. To zaledwie kilkanaście kilometrów od Krajnika Dolnego i naprawdę warto tu zabłądzić, bo atutem Niederfinow jest położenie przy ciągle ruchliwej i ważnej drodze wodnej Berlin – Szczecin.

Od Niederfinow - podnośnia statków

Na początku XVII w. (1605-1620) Niemcy wybudowali kanał łączący Odrę z Hawelą, dopływem Elby (po naszemu Łaby). Nazwano go Finowkanal (kanał Finow) i… szybko o nim zapomniano. Do łask wrócił w czasach kolonizacji fryderycjańskiej. Przepływało nim 13 tys. barek rocznie, spławiano prawie 50 tys. beli drzew (również w ciągu roku)… aż się zatkał... Nie ma w tym nic dziwnego – kanał poprowadzono w terenie, którego różnica wysokości wynosiła 38 m. Wymagało to zbudowania całego systemu śluz – najpierw było ich 10, potem dobudowano kolejne 7. Kiedy czas oczekiwania na śluzowanie wydłużył się do 2 tygodni, zapadła decyzja o budowie nowocześniejszego systemu. I tak w 1913 r. Finowkanal zastąpiony został kanałem Odra – Hawela.

Od Niederfinow - podnośnia statków

Nową drogą wodną mogły pływać już sześćsettonowe statki (przedtem ledwie 170 t), zredukowano ilość śluz… ktoś nawet wpadł na pomysł budowy podnośni, jednak ciągle jeszcze brakowało możliwości technicznych. Projekt zakładał pionowe podnoszenie statków (razem z wodą) w specjalnie skonstruowanej wannie-windzie. Udało się go zrealizować prawie 80 lat temu.

Od Niederfinow - podnośnia statków

Światowy cud hydrotechniki czyli Schiffshebewerk (podnośnię statków) - zbudowano w latach 1924-34. Jest największa w Europie, najstarsza w Niemczech i ciągle czynna. Różnica poziomów między dolnym a górnym kanałem wynosi 36 m. Stateczki, barki i kajaki wznoszą się (lub opadają) w wypełnionej wodą windzie.

Od Niederfinow - podnośnia statków
Od Niederfinow - podnośnia statków

Po opłaceniu biletu wstępu w cenie 1 euro można sobie spacerować po konstrukcji i obserwować z platformy widokowej działanie oryginalnej windy. Największą frajdą jest jednak wzięcie udziału w śluzowaniu. Różnicę poziomów pomiędzy dolnym a górnym kanałem wynosi pokonuje się w wielkiej, wypełnionej wodą wannie, podnoszonej z prędkością 12 cm/s za pomocą specjalnych mechanizmów zębatkowych i przeciwwag połączonych z wanną systemem stalowych lin.

Od Niederfinow - podnośnia statków
Od Niederfinow - podnośnia statków
Od Niederfinow - podnośnia statków

Cała podnośnia ma 27 m szerokości, 94 m długości i 52 m wysokości (standardowy, 11-piętrowy wieżowiec - tylko 33 m). Parametry „wanny”: długość 82,5 m, szerokość 11,94 m, a maksymalna szerokość wpływającego do niej statku – 9,5 m. Głębokość wody w wannie – 2,5 m. Operacja podnoszenia lub opuszczania się wypełnionej wodą i jednostkami pływającymi „windy” trwa (podobno) 5 minut. Piszę „podobno”, bo tak podają oficjalne dane… mnie wydawało się, że dłużej, ale może dlatego, że od wpłynięcia do wypłynięcia mija ok. 20 min. Kiedyś śluzowanie zajmowało prawie 2 godziny.

Od Niederfinow - podnośnia statków
Od Niederfinow - podnośnia statków

Ponieważ pomału stara podnośnia staje się niewydolna – w 2014 r. planowane jest oddanie do użytku nowej, jeszcze większej. Jeżeli się uda, to po kanale Odra – Hawela będą mogły pływać barki motorowe o długości do 110 m, szerokości 11,45 m i wyporności do 3 tys. ton. Podnośnia będzie wyższa o 2,5 m (54,55 m). Wanno-winda siłą rzeczy będzie dłuższa (115 m), szersza (12,5 m), głębsza (4 m) i cięższa (napełniona wodą ma ważyć 9 tys. ton.)… no i pewnie wybierzemy się tam znowu 
:-]

A tutaj można obejrzeć sobie podnośnię z góry ;-(

http://www.fotos-aus-der-luft.de/keyword/Niederfinow?g2_itemId=346&g2_imageViewsIndex=2


Podziel się

komentarze (15) | dodaj komentarz

Manneken Pis z Bogense

środa, 24 kwietnia 2013 8:44

 

Bogense – małe, niespełna czterotysięczne rybackie miasteczko na północy Fionii. W średniowieczu było ważnym punktem przeprawowym w drodze na Jutlandię. Od czasu wybudowania mostu nad Małym Bełtem pozostało już tylko jedną z większych przystani żeglarskich na wyspie. 

Od Bogense


Mimo sporej popularności turystycznej pozostaje urokliwym, idealnym na odreagowanie stresów miejscem. Mieszkają tu wyjątkowo przyjacielskie koty, a jeden z nich powinien nawet posiadać certyfikat przewodnika. Nie opuszczał nas ani na krok… wdzięczył się, łasił, pozował…

Od Bogense


Plątanina starych uliczek prowadzi na plac przed kościołem. Romańska świątynia (1407) stoi nad samym brzegiem Kattegatu. Od morza oddziela ją murek, wąski pasek promenady spacerowej i niezbyt szeroka plaża. Wieżę, której używano jako znaku nawigacyjnego dla statków pokryto dębowym gontem. Natychmiast zapałaliśmy do niej szczególną sympatią... pozostałe połacie dachowe oglądaliśmy już beznamiętnie :-D

Od Bogense

Kościół nosi wezwanie patrona żeglarzy, którym jest…. uwaga… uwaga… św. Mikołaj! Wiedzieliście o tym? … bo mnie ten sympatyczny święty kojarzył się do tej pory jednoznacznie i nieżeglarsko.

Od Bogense

Pobliski ryneczek (podobno jeden z piękniejszych w Danii) otaczają nieduże, kolorowe domki. Także w jego okolicach obfitość wielka szachulcowych domostw i dawnych dworków kupieckich. Są niemłode… wiele pochodzi jeszcze z XVII wieku a klamki do stareńkich drzwi wejściowych wyglądają niekiedy naprawdę zaskakująco.

Od Bogense

Mniej więcej na środku tego rynku, w otoczeniu starych lip stoi drewniana pompa. Chociaż wygląda wiekowo jest tylko rekonstrukcją urządzenia z 1800 r. wykonaną w 1988 r, specjalnie na 700 lecie miasteczka. Nawiasem mówiąc, podobno już w 1288 r Bogense posiadało prawa kupieckie.

Od Bogense

Na zapleczu rynku znajdziecie… Manneken Pisa. Siusiający chłopczyk, odrobinę różny od swego sobowtóra z Brukseli - jest ilustracją do miejscowej legendy. Historia sięga przełomu XIX i XX wieku, kiedy port był jeszcze znaczącym miejscem przeładunku fiońskich produktów rolnych. Na jednym z kupieckich statków odnaleziono dziwnego pasażera na gapę… małego chłopca. Kiedy mimo szeroko zakrojonych poszukiwań, nie udało się odnaleźć jego rodziców, malucha postanowił adoptować miejscowy rzeźnik Levinsohn...

Od Bogense

Chłopiec musiał być lubiany, bo kiedy - jako dorosły już człowiek - wyjechał za granicę, często wspominano go w miasteczku. Podobno zrobił karierę… nazywano go tu „konsulem Willumem Fønss”. Czy faktycznie był konsulem? Kto wie? W każdym razie jego córka – baronowa Rozenkrantz - postanowiła w 1934 r sprezentować miasteczku kopię brukselskiego siusiającego chłopczyka. Legenda Manneken Pisa wydaje się być przecież łudząco podobna do historii małego znajdy z Bogense.

Od Bogense


Miasteczko posiada okazały ratusz z początku XX w. Przy odrobinie szczęścia można usłyszeć wygrywany z jego wieży hejnał.

Od Bogense

....Najstarszym budynkiem w Bogense jest karczma z 1543 r (Erik Menveds Kro) nazwana imieniem króla Erika Mendveda , któremu miasto zawdzięcza wznowienie (albo nadanie) praw kupieckich (1288). Mało tego - wśród maleńkich budyneczków można ponoć znaleźć najmniejszy dom w Danii (tylko 23 m²). Ponieważ wszystkie prawie wydały się nam nie za duże, nie umiem powiedzieć, czy go widzieliśmy
 :-/
Może następnym razem...


Od Bogense

Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

post w kolorze białym :)

niedziela, 14 kwietnia 2013 20:48

W kraju, gdzie religia państwowa (luteranizm) zapisana jest w konstytucji a w rządzie zasiada minister ds. kościelnych, starsza z naszych Księżniczek dokładnie tydzień temu przystępowała do Pierwszej Komunii.

 

Wcześnie? Przyzwyczailiśmy się do majowych celebracji, a tu początek kwietnia… Może i tak, ale Królestwo Duńskie to przecież nie Polska. Prawnie zatwierdzono w nim istnienie ponad 100 przeróżnych Kościołów i wspólnot religijnych…i mimo to jest jednym z najbardziej laickich państw europejskich. 

 

Do spraw wiary podchodzi się tu… hmmm… bardzo luźno. Spotkałam się gdzieś z intrygującym określeniem „chrześcijanin na czterech kołach”.  Jak to mawiają? „Bez pół litra nie rozbieriosz”? Nawet z owym przysłowiowym „półlitrem” nie domyśliłabym się o co w tym wszystkim chodzi… ;-)

 

Po prostu „praktykuje” mniej więcej 1/3 Duńczyków; reszta pojawia się w kościele cztery razy w życiu: z okazji chrztu, bierzmowania, ślubu i pogrzebu. Moim zdaniem, naród to jednak bardziej „dwukołowy”, bo „koło” pierwsze i ostatnie to takie jakby mniej świadome… a poza tym tylu tu rowerzystów :-D

 

Katolicy stanowią mniej niż 1% populacji. Są (podobno) trzecią co do wielkości grupą wyznaniową po luteranach i islamistach. Poszperałam i ze zdziwieniem stwierdziłam, że rzymskokatolickich parafii jest tu bodajże 51 (dla mnie zaskoczenie!), a kościołów i kapliczek dla tego wyznania - aż 66. Czy to dużo jak na 43 tys.km ² powierzchni i 406 wysp (że o lądowej - stanowiącej 70 % powierzchni kraju - Jutlandii nie wspomnę)? Pewnie niezbyt… myślałam jednak, że jest ich sporo mniej.

 

 Są wśród nich świątynie, w których przynajmniej raz w miesiącu odprawia się msze po polsku: w Hvidovre (przedmieścia Kopenhagi), w samej Kopenhadze (kościół św. Anny, o którym kiedyś pisałam przy okazji wyprawy ze święconką) i w Næstved(wszystkie na stołecznej wyspie Zelandii), w Aalborgu, Arhus i Esbjergu (na płw.Jutlandzkim), w Sønderborgu  (na maleńkiej, znanej z zamorskiej wyprawy Czarnieckiego wysepce Als), w Odense na Fionii i Nykøbing na wyspie Falster.

 

Katolicka diecezja kopenhaska obejmuje swym zasięgiem całą Danię, Wyspy Owcze i Grenlandię. Jej siedzibą jest katedra św. Ansgara w Kopenhadze a biskupem ordynariuszem (od 1995 r.) urodzony w Danii lecz mający polskie pochodzenie Czesław Kozon. 

 




(Katedra św.Ansgara)


„Naszą” Komunię celebrował ksiądz duński. Nie powiem… każdy wchodzący na mszę otrzymywał kartkę z jej porządkiem i pieśniami. Cóż z tego, skoro nie potrafiłam na niej niczego zlokalizować. Melodia duńskiego języka powodowała, że zapisane wyrazy nijak się miały do słyszanych słów… o ile modlitwy doskonale dały się rozpoznać po intonacji, o tyle śpiew mógł równie dobrze pobrzmiewać w językach bantu lub po chińsku. Dopiero refren końcowej pieśni dziękczynnej pozwolił mi się odnaleźć. W ucho wpadała powtarzająca się fraza „Cak Gu” (po ichniemu pisane „Tak God”, tłumaczy się chyba na „Dziękuję Boże”).

 






Pięknie było. Uroczystość skromna, kameralna… brała w niej udział raptem jedenastka wielonarodowych „komunistów”. Stroje właściwie dowolne (niemniej eleganckie), dzieci wzruszone… my również… 0:-)

 

 

 


Podziel się

komentarze (16) | dodaj komentarz

moje boje z panem Andersenem

wtorek, 02 kwietnia 2013 19:41

Kiedyś tam - bazując na stereotypach - ułożyłam sobie w głowie obrazek nieszczęśliwego „brzydkiego kaczątka” z Odense, urodzonego w patologicznej, skrajnie biednej rodzinie. Kaczątko wyruszyło w nieznane tylko po to, by przeistoczyć się w pięknego, choć samotnego łabędzia.



Tymczasem…
Rodzice Hosiego byli bardzo ubodzy, mieszkali kątem u matki Hansa seniora – to fakt -ale czy rzeczywiście dzieciństwo bajkopisarza było nieszczęśliwe? 

 

Od Odense - miasto Andersena

 

Andersenowie byli dziwną parą: drobny blondyn z okrągłą twarzą i seksowna, dojrzała kobieta z wielkimi, brązowymi oczami. Co mogło połączyć ze sobą dwie tak odmienne emocjonalnie i duchowo osoby? Różniło ich właściwie wszystko – wiek (matka była starsza o 15 lat od ojca), wykształcenie, pojmowanie świata, fantazja. Tylko wyobraźnię posiadali jednakowo dobrze rozwiniętą. 

 

Od Odense - miasto Andersena

 (dom, w którym urodził się bajkopisarz)

Ojciec (szewc bez własnego warsztatu) czytywał lub opowiadał synkowi do poduszki historie wzorowane na „Baśniach z 1001 nocy”. Matka (zabobonna i przesądna), w równym stopniu wierząca w Boga, jak w Odyna i Thora oraz całą masę podziemnych istot, elfów, wróżek, nimf… wyrobiła w chłopaku przekonanie, że szacunek należy się nie tylko człowiekowi... także drzewom, rzekom, owadom, zwierzętom… 

 

Od Odense - miasto Andersena

Mimo, że bardzo ubodzy, bywali z synkiem w teatrze i naprawdę nie wiem, jak tego dokonali. Młody Hosi przesiąkł tamtą atmosferą i zamarzył, by zostać aktorem. Nawiasem mówiąc – przybytki Melpomeny były wówczas w całej Danii tylko dwa– jeden w Kopenhadze, drugi właśnie w Odense.

 

Od Odense - miasto Andersena

 

Jedenastoletniego Hansa osierocił ojciec. Matka zmuszona była wysłać chłopaka do pracy w fabryce. Wracał stamtąd bardzo nieszczęśliwy, zapłakany, chory… nie mogła na to patrzeć. Zgodnie z daną mężowi obietnicą (przenigdy nie zmuszać syna do zajęć, których nie lubi) pozwoliła mu „uprawiać zabawę” w teatr.

 

A wyglądało to co najmniej dziwnie - młody Andersen ( właściwie jeszcze dziecko) – wchodził do obcych domów i bez najmniejszego skrępowania odgrywał przed mieszkańcami różne scenki. Kiedy wyrzucano go jednymi drzwiami, wchodził drugimi . Rówieśnicy na jego widok pukali się w czoło... wcale się tym nie przejmował :-)

 

Od Odense - miasto Andersena

Jako 14 latek wyruszył do stolicy. Nie było to proste, ponieważ Kopenhaga leży na przeciwległym brzegu wyspy Zelandia, oddzielonej od Fionii Wielkim Bełtem (most zbudowano dopiero w XX w.) Jego marzeniem było dostać się do Królewskiego Teatru. Własnym uporem doprowadził do tego, że znaleźli się sponsorzy, którzy opłacili mu mieszkanie i szkołę.

 

 Najpierw wyrzuciła go z hukiem słynna primabalerina, której prezentował swoje talenta wokalne. Nie zrażony tym , wtargnął do sąsiedniego domu i zaśpiewał przed ówczesnym dyrektorem Królewskiej Chóralnej Szkoły oraz jego gośćmi. W efekcie goście zrobili zrzutkę, wynajęli mu pierwszy pokój, a dyrektor przyjął go na ucznia.

 

Od Odense - miasto Andersena

(Teatr Królewski w Kopenhadze)

Śpiewał, tańczył i statystował w królewskim teatrze, pisał sztuki (może początkowo nie najwyższych lotów, ale pisał). Efekt?  51 utworów dramatycznych (w tym 30 scenicznych i kilka librett do oper) napisanych lub opracowanych przez wielkiego baśniopisarza.

 

W ciągu całego swojego życia wydał jeszcze 6 powieści, 4 autobiografie, 5 wspomnień z podróży, ponad 1000 wierszy i 156 baśni i historii. Po jego śmierci znaleziono nieco tekstów, które zaliczono do tego ostatniego gatunku, co daje łącznie 212 baśni. A my znamy ile? Zaledwie 18-20.

 

Andersen nigdy nie miał własnego domu, a swoje pierwsze łóżko kupił dopiero 9 lat przed śmiercią. Nigdy go przedtem nie potrzebował. Po prostu zawsze wynajmował umeblowane pokoje (miał zresztą kilka ulubionych adresów). 

 

Od Odense - miasto Andersena

Obiegowa opinia mówi też, że był brzydki, pokraczny, z nieproporcjonalnie długimi nogami i wielkim nosem. Czyżby? Belmondo też podobno był brzydalem…
Sam sobie chyba się jednak podobał (bajkopisarz oczywiście), bo w ciągu 50 lat swojego życia (zmarł w wielu lat 70) był bodaj najczęściej fotografowaną postacią w Europie. Uwielbiał pozować do zdjęć.

 

A wiecie, że był też niesamowicie uzdolniony plastycznie? Z nożyczkami nie rozstawał się przez całe życie. Wykonywał także misterne rysunki ołówkiem i piórkiem. Opowiadając wymyślane na poczekaniu bajki, potrafił jednocześnie śmigać nożyczkami. Kiedy kończył opowieść – zawsze gotowa już była niesamowita wycinanka.

 

Od Odense - miasto Andersena
Od Odense - miasto Andersena

Mnóstwo ich znajduje się dziś w Odense, w muzeum Andersena, a całkiem niemało umieszczono jako ilustracje do najnowszego, trzytomowego wydania „Baśni i opowieści”(nie mogłam się powstrzymać przed zakupem). To całkowicie nowy przekład, bezpośrednio z duńskiego. Zawiera 156 utworów, w których roi się od specyficznego, andersenowskiego dowcipu.

 

 

Czy przyszłoby Wam do głowy np. nazwać fryzjera: „obcinaczem włosów”, albo jeszcze lepiej – „rozdzielaczem włosów na dwoje”? Niby to samo, ale jednak nie do końca, prawda?

 

Ech – można o Andersenie opowiadać godzinami. To jak niekończąca się historia. Wielki Bajarz ciągle mnie zaskakuje. Powtarzam raz jeszcze - im więcej staram się o nim dowiedzieć, tym szerzej otwierają mi się oczy. Ze zdziwienia i podziwu. A andersenowskie stare trolle pierwszej klasy z ogonami pewnie śmieją się ze mnie w kułak. I dobrze mi tak.


Podziel się

komentarze (14) | dodaj komentarz

Wielkanoc 2013 - nietypowa taka, więc...

poniedziałek, 01 kwietnia 2013 9:04

... więc wszystko, co za oknem ma swoje wyłumaczenie

Najlepszym pomysłem na dziś jest kulig wielkanocny
i to wcale nie primaaprilisowy


Wspaniałego Śniegusa Dyngusa Wam życzę :-D

aura sprawiła najprawdziwszy wielkanocny Prlma aprilis


...a u nas załamanie pogody... śnieg przestał padać 0:-)


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  214 012  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

O mnie

... i tak zaglądałam tu codziennie, przeniosłam się więc z innego miejsca... tu bardziej przyjaźnie...
Zakręcona. Programowa optymistka.Owsik (znaczy - trudno mi usiedzieć na miejscu). Urodzona włoczykijka. Domorosły genealog. Maniaczka- fotopstrykaczka (jak coś mi się jeszcze przypomni - dopiszę).
Jako, że pamięć moja zaczyna szwankować - zamierzam spisywać swoje eskapady. czasem trochę pofilozofuję, albo wygrzebię kartkę ze szkolnego pamiętnika :))

O moim bloogu

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszc...

więcej...

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszcze do Mistrza, co to po Niebiańskich Polanach oprowadza już wycieczki.

schowaj...

czas swój oddaję

wędrówki duńskie

wędrówki kresowe

wędrówki po Niemczech

wędrówki po Polsce

wędrówki skandynawskie

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 214012
Wpisy
  • liczba: 412
  • komentarze: 5149
Bloog istnieje od: 2530 dni

Lubię to