Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 270 126 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Podróż o długości tysiąca mil rozpoczyna się od jednego kroku

Wielkanoc 2013 - nietypowa taka, więc...

poniedziałek, 01 kwietnia 2013 9:04

... więc wszystko, co za oknem ma swoje wyłumaczenie

Najlepszym pomysłem na dziś jest kulig wielkanocny
i to wcale nie primaaprilisowy


Wspaniałego Śniegusa Dyngusa Wam życzę :-D

aura sprawiła najprawdziwszy wielkanocny Prlma aprilis


...a u nas załamanie pogody... śnieg przestał padać 0:-)


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

przedświątecznie

czwartek, 22 grudnia 2011 11:15

 

Photobucket

Wszystkim zaglądającym tu systematycznie, ale także gościom przelatującym jak meteory dedykuję przedświątecznie piękny wiersz Adama Korzeniowskiego

 

Niech światło gwiazdy

Cię poprowadzi

Na drugą stronę

W tę noc grudniową

Niech Cię oświetli,

Ogrzeje blaskiem

I doda wiary

Gdy idziesz drogą

Wśród kłamstw, obłudy,

Płaczu, cierpienia,

Nędzy i głodu i upodlenia,

Złudnych rozkoszy,

Obłędu wojny,

Śmiertelnych chorób,

Bezmyślnych zbrodni.

Niech Cię otoczy

Swym ciepłym blaskiem,

Niech Cię ochrania

Aurą tęczową

I niech tą drogą

Którą wędrujesz

Miłość podąża

Tuż tuż za Tobą

 

Tak się jakoś porobiło, że moje ulubione dotychczas pisanie schowało się w ciemnym kąciku. Obraziło się na mnie czy co? Odwróciło się plecami i gra ukradkiem na nosie. Słowa do głowy przychodzą, ale zapisać się już nie dają. Pewnie za dużo ich tam na raz. Żadne nie chce ustąpić miejsca następnemu i wychodzi galimatias. Mam nadzieję, że w końcu nad nimi zapanuję i wtedy pojawią się kolejne gawędy.

Na razie nie chcą się układać.

 

A życie?

Toczy się dalej.

 

Po pierwsze - Moja rekonwalescencja pomału dobiega końca. Bardzo chciałam wrócić do firmy tuż po Nowym Roku, a teraz mam dylemat. Po kontroli zwolnienia zakwalifikowano mnie na zusowską, trzytygodniową rehabilitację. Ciągle jeszcze nie mam terminu jej rozpoczęcia – i jak tu kończyć L4? Z jednej strony niby nadaję się do pracy, a z drugiej jeszcze nie… pażywiom… uwidim… Lekarz wprawdzie od razu chciał dać mi dłuższe zwolnienie, ale uparłam się jak osioł, że nie potrzeba.

 

Po drugie – Przygotowania do Świąt w toku (jak u wszystkich). Nasze w tym roku będą zupełnie inne niż dotychczas, w związku z czym ustawicznie się do nich przymierzam – to z jednej, a to z drugiej strony i póki co, niewiele z tego wychodzi. Mama coraz mniejsza, cichsza, ale jest i będzie w jakiś-tam sposób obecna. Nie mogą natomiast przyjechać Księżniczki Duńskie. Takie życie.

 

Po trzecie – Choinkę mamy tradycyjnie wieloczubkową. Zawsze ubieraliśmy ją w Wigilię, ale tym razem stoi patriotyczna, biało-czerwona już od przedwczoraj. Czubków ma z osiem, a gałązki powykręcane niczym reumatyzmem. Właściwie to nie wiem, dlaczego taką kupiliśmy. Chyba z sentymentu dla odmieńców. Nawet ładna była… do czasu, aż Bodzianek nie zaczął dopasowywać jej do stojaka. To, co najfajniejsze zostało odcięte i pozostał dylemat, co zrobić z tym, co pozostało. Wyrzucić jednak żal. Obawialiśmy się, że nawet lampki się na tym nie zmieszczą, jakoś jednak udało się je wcisnąć, tylko… miejsca na bombki jakby zabrakło. Nie poddałam się. Utknęłam na gałązkach wnuczkowe (podpisane ich imionami) bombki i trochę czerwonych jabłuszek oraz kokardek. Efekt? Jak cię mogę… Zwłaszcza, kiedy świecą lampki.

 

Po czwarte – jestem pod wrażeniem Jasełek przedstawianych wczoraj w Gabrysiowej szkole. Specjalnie pojechałam na nie do Poznania. Popatrzcie, jak dzieciaki ślicznie wyglądały


Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

 

Po piąte  - Kot świąteczny (opisany przez mnie w grudniu ubiegłego roku http://bakhitaa.bloog.pl/id,328416278,title,Choinkowych-historyjek-ciag-dalszy,index.html) już przyjechał. Przywieźliśmy go wczoraj razem z bambetlami należącymi do jego właścicieli. Reszta Momentowej rodziny dojedzie dzisiejszym popołudniem, po szkolnej Wigilii.

 

Po szóste – czas mnie goni. Dzisiaj kolejna wizyta u Maminego nefrologa. Pół dnia zniknie, jak nic.

 

Dziękuję Wam Wszystkim za troskę i życzenia. Postaram się zebrać w ryzy te moje gawędy i może wreszcie zacznę je znów spisywać.

 


Podziel się

komentarze (17) | dodaj komentarz

bogactwo niewyobrażalne istnieje?

czwartek, 21 lipca 2011 21:00

Czy marzyło się wam kiedyś bogactwo? Takie nieprzyzwoicie, wręcz niewyobrażalnie wielkie?

Czy wyobrażaliście sobie, co z takim nagłym przypływem walorów pieniężnych zrobić?

 

Ja oczywiście puściłabym się w wir podróży. Na pierwszy ogień poszłoby spełnienie dziecięcej jeszcze zachciewajki, czyli … hajda do Japonii.

Potem Islandia, Syberia, Czarnobyl, pińskie Błota (tak kępka po kępce, szczegółowo), Chiny, Wietnam, Kanada … Afryka, obie Ameryki (ze szczególnym uwzględnieniem Alaski) i Australia. Kolejność zresztą mogłaby być dowolna.

Z całą pewnością sporo czasu spędziłabym na Kresach. Moja dusza tam gra.

A wszyściutkie skrzętnie zanotowane przygody i spostrzeżenia… może udałoby mi się później wydać?

 

Wzięło mnie… no… właściwie to nic dziwnego. Od dwóch dni oswajam się z olbrzymią gotówką. O takiej to ja nawet pojęcia nie miałam, że może być własnością jednego człowieka. Dzielę ją – jak Pan Bóg przykazał – z prawowitym małżonkiem, a i tak jest przeolbrzymia.

 

Otrzymaliśmy prezent, od którego nie umiem sobie nawet wyobrazić wysokości daniny dla fiskusa. To nie jest żadna ściema. Banknot  – nówka funkiel jest najautentyczniejszy pod słońcem. Widzieliście kiedykolwiek coś takiego?

 

Photobucket Photobucket

 

Sto trylionów dolarów! Jedynka z czternastoma zerami!  Ktoś kiedyś powiedział, że w księgowości zera się nie liczą, ale taka ilość zer to już coś (nawet, jeżeli banknot wycofano z obiegu).

Tłumacząc z amerykańskiego na nasze jest to sto tysięcy miliardów dolarów! Sto bilionów!

 

Amerykańce i kraje anglosaskie – w tym Zimbabwe – stosują tzw. krótką skalę liczebników. Różni się ona od naszej (zwanej długą) ilością zer. O ile u nas bilion to 10 do potęgi dwunastej, czyli milion milionów, o tyle u nich jest to 10 do potęgi dziewiątej, czyli tysiąc milionów. Trochę to skomplikowane i jakkolwiek zabrzmi -  ich sto trylionów nieco się dewaluuje (tylko w nazwie) i w naszym kraju osiąga „raptem” sto bilionów dolarów.

 

Banknot jest najautentyczniejszy i pewnie posiada nieco większą wartość, niż w chwili wprowadzenia go do obiegu. Wtedy sto miliardów dolarów w lokalnej walucie nie starczało nawet na chleb.

W lipcu 2008 inflacja w Zimbabwe osiągnęła 231 mln proc.(najwyższa stopa inflacji na świecie), a mój banknocik wyemitowano parę miesięcy później. W momencie emisji wart był 30 dolarów amerykańskich, ale po kilku godzinach osiągnął pułap trzech groszy polskich.

Hiperinflacja zimbabwańska trafiła nawet do Księgi Rekordów Guinnessa, choć wątpliwa to pociecha…

 

No cóż - życzę wam, byście spełniali własne marzenia nie licząc na walutę Zimbabwe. Piękna jest. I tylko tyle...

 


Podziel się

komentarze (14) | dodaj komentarz

Tylko chcieć

niedziela, 17 lipca 2011 9:03

Spore mam ostatnio problemy z wchodzeniem na blogi (w tym własny). Pewnie jakiemuś chochlikowi się marzy, bym dała sobie na wstrzymanie :-(

 

Minął wyjątkowo pracowity tydzień, zakończony osiemdziesiątymi urodzinami Mamy

Photobucket

i Panamężowymi imieninami.

Mama urodziła się w jedną z mniej okrągłych rocznic bitwy pod Grunwaldem, ale dzięki niej nie miałam nigdy problemów z zapamiętaniem tej historycznej daty :-D

Dedykuję im obojgu - razem i każdemu z osobna - słowa starej, harcerskiej piosenki:

Tylko chcieć

Że spadnie z nieba to co chcesz
Mylisz się bracie i na pewno
Nie czekaj cudów, przecież wiesz
Życie upływa, a masz jedno

Tylko chcieć, będziesz miał słońce co dnia
Tylko chcieć, rozjaśnisz każdy mrok
Tylko chcieć, twój cały będzie zodiak
Tylko chcieć, a szczęście masz o krok
Kolory tęczy i złoto zbóż
Srebro księżyca i zapach róż
Dla ciebie wszystko

Nie pójdziesz dalej nawet krok
Gdy w miejscu stoisz to na pewno
Nie czekaj cudów przecież wiesz
Życie upływa a masz jedno.

Tylko chcieć, będziesz miał słońce co dnia...

Nie czekaj jutra dzisiaj już
Obudź się bracie, kwiaty więdną
I już bez cudów, przecież wiesz
Życie upływa a masz jedno

Tylko chcieć, będziesz miał słońce co dnia

 

Jeżeli tylko WP pozwoli, spróbuję jednak parę słów z turystycznego szlaku wrzucić tutaj... może wieczorkiem...


Podziel się

komentarze (15) | dodaj komentarz

Na luzie

poniedziałek, 30 maja 2011 18:02

czyli życzeniowo dla Wszystkich, a co :-D


Dzień rozpoczął się od wesołego sms-a. Wczorajsza solenizantka pisała: „Dziś jest Fajniedziałek (to z bajki Gabrysia)”

Jedno słówko i od razu uśmiech wypełza na oblicze.

A gdyby tak zastosować ten klucz do nazwania pozostałych dni tygodnia?

Mogłyby nazywać się np.:

 

Fajniedziałek

Fajtorek (albo Fajorek lub nawet Fajniorek)

Fajroda

Fajartek

Fajątek

Fajota

Fajdziela

 

Przy takim nazewnictwie caluchny tydzień powinien przebiegać radośnie, prawda?
To co? Robimy fajnistą rewolucję?

Tylko jak ją nazwać – Fajolucja? Fajsurekcja? Fajewolta?

 

U mnie Fajniedziałek całą gębą – po trzech długich tygodniach Mężuś do domu powrócił 0:-)


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

wtorek, 24 października 2017

Licznik odwiedzin:  214 138  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O mnie

... i tak zaglądałam tu codziennie, przeniosłam się więc z innego miejsca... tu bardziej przyjaźnie...
Zakręcona. Programowa optymistka.Owsik (znaczy - trudno mi usiedzieć na miejscu). Urodzona włoczykijka. Domorosły genealog. Maniaczka- fotopstrykaczka (jak coś mi się jeszcze przypomni - dopiszę).
Jako, że pamięć moja zaczyna szwankować - zamierzam spisywać swoje eskapady. czasem trochę pofilozofuję, albo wygrzebię kartkę ze szkolnego pamiętnika :))

O moim bloogu

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszc...

więcej...

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszcze do Mistrza, co to po Niebiańskich Polanach oprowadza już wycieczki.

schowaj...

czas swój oddaję

wędrówki duńskie

wędrówki kresowe

wędrówki po Niemczech

wędrówki po Polsce

wędrówki skandynawskie

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 214138
Wpisy
  • liczba: 412
  • komentarze: 5149
Bloog istnieje od: 2532 dni

Lubię to