Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 948 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Podróż o długości tysiąca mil rozpoczyna się od jednego kroku

Inowrocław da się lubić

środa, 12 czerwca 2013 22:52

Sanatoryjne turnusy profilaktyczne to świetna sprawa, mam tylko dwa tyciutkie zastrzeżenia…
po pierwsze – są za krótkie, a po drugie – powinny kończyć się przynajmniej kilkudniowym domowym pobytem aklimatyzacyjnym.


Katowany przeróżnymi okładami, prądami tudzież masażami organizm nie bardzo rozumie, co się z nim działo i dlaczego już dziać się przestało… Siłą rozpędu potraktowany został w domu wodnym, wieczornym  aerobikiem (na basen mam rzut beretem) ale i tak zbuntowany jakiś… ziewałby tylko, głowę zmusza do „bolenia”, praca mu kompletnie nie w smak…

No to postanowiłam buntownika wspomnieniami inowrocławskimi potraktować. Może da się ugłaskać? :D


Od INOWROCŁAW

 

Lubię Inowrocław. Miasto z TAKĄ historią, ciekawymi zabytkami i prężnymi ludźmi u władzy. Mój trzeci pobyt sanatoryjny w tym miejscu wcale nie był nudny.

 

Od INOWROCŁAW

 

… że po raz kolejny oglądałam to samo? Ależ skąd! Niemal wszystkie znane mi miejsca otrzymały nowy image. Zabytki wydostojniały, Park Solankowy wypiękniał, pojawiły się całkiem nowe atrakcje.

 

Od INOWROCŁAW

 

… że kapryśna pogoda? A od czego kalosze i kurtka przeciwdeszczowa?

 

Od INOWROCŁAW

 

… że sześć zabiegów dziennie? No to co (a właściwie – to SUPER!) . Przecież to jeden z atutów profilaktyki. Na porządny masaż klasyczny w miejscu zamieszkania kolejka niebotyczna… tutaj nie … że cholernie twardy tapczan? To nic. Kręgosłup otrzymał go „w pakiecie” (żeby zbytnio się nie cieszył). Hydromasaże, okłady termożelowe i solankowe kąpiele doskonale wyrównywały niewygody. … że ciepła woda do pokoju na 9 piętrze nie zawsze docierała? Widok z balkonu wynagradzał wszelkie niedogodności! Poza tym na granicy Solanek (tuż obok mojego sanatorium) wybudowano kameralny basen termalny. Godzinne moczenie i to codziennie… jaka szkoda, że teraz już na to za daleko. Rekompensuję sobie aqua-aerobikiem.

 

Od INOWROCŁAW

 

… że lato się opóźniało i klomby różane, liliowe, ziołowe tudzież piwoniowe nie zdążyły wybuchnąć kwieciem? Co z tego?! Mnogość zabawnych wiewiórek, ptasie trele przez dzień cały (a często i przed świtem) – czy trzeba czegoś więcej?

 

Od INOWROCŁAW
Od INOWROCŁAW

 

… że aura nie ułatwiała leniuchowania na leżaku w parku zdrojowym? No cóż… całkiem niedawno otwarto nowiusieńką Pijalnię Wód Mineralnych. Doposażono ją Palmiarnią i… przesympatycznym Pomnikiem Teściowej (ze szczerzącym zębiska psiunkiem na kolanach)!

 

Od INOWROCŁAW

 

… że tężnie działały tylko półgwizdkiem? a może nawet ćwierćgwizdkiem? Rozumiem to. Zużytą tarninę trzeba kiedyś wymieniać. Poza tym sanatoryjny nebulizator z solanką pracował wytrwale, płuca więc i tak miały chwilę relaksu  Nocą za to tężnie wyglądały bajkowo…

 

Od INOWROCŁAW

 

… i jeszcze wieczorny spacer po Rynku z Jej Królewską Mością Jadwigą Andegaweńską

 

Od INOWROCŁAW

a wcześniej muzyczno-świetlny taniec z fontanną

 

 

Od INOWROCŁAW

Odwiedziny w zaaranżowanych kopalni „Solno” - trochę w domyśle, trochę w wyobraźni - pouczające, ciekawe i całkowicie bezpłatne …i dużo, dużo więcej…

Lubię Inowrocław :)


Podziel się

komentarze (40) | dodaj komentarz

skok w bok czyli... karsiborskie klimaty

środa, 08 maja 2013 23:29

Karsibór  zawsześmy bokiem omijali, gnając do Wapnicy albo Lubina… i to był błąd… bo Karsibór to nie tylko nazwa promu transportującego kilometry czterokołowców do centrum Świnoujścia. Karsibór to również wyspa. Co z tego, że sztucznie utworzona w XIX w. (1875-80), czyli oderwana od Uznamu w chwili przekopania Kanału Cesarskiego, kiedy jest: po pierwsze – trzecią co do wielkości polską wyspą a po drugie – bardzo malowniczym miejscem.


Od Świnoujście - Karsibór

 

Znaleźć tu można:
- urzekający rybacki kościółek z XV w., do którego zajrzeć można bez problemu przez nisko umieszczone, wielkie okna
- drżące w powietrzu żabie serenady i ptasie trele
- plątaninę wodnych dróg i dróżek pomiędzy wysepkami wstecznej delty Świny
- niezwykłe Wzgórze Piekarzyna porośnięte kroczącymi na paluszkach dębami
-zagubiony w lesie pomnik pechowych lotników RAF-u, których Lancaster zestrzelony został dosłownie w ostatnich dniach wojny (16.04.1945)
- pełen zardzewiałego uroku nieczynny basen portowy, wojenna baza u-bootów
- stareńki cmentarzyk ewangelicki, podobno jeden z najlepiej zachowanych na Pomorzu 
- śmiesznie rozedrgane, wcinające się w Kanał Piastowski (niegdysiejszy „Cesarski”) molo – ulubione miejsce oplątanych pajęczyną żyłki wędkarzy

 

Od Świnoujście - Karsibór
Od Świnoujście - Karsibór

 

Gotycki kościół z młodszą o kilka stuleci wieżą kryje w swoim wnętrzu przewspaniały ołtarz. Podziwialiśmy go jedynie na zdjęciu. Może kiedyś uda się ujrzeć i na własne oczy. 

 

Od Świnoujście - Karsibór
Od Świnoujście - Karsibór

Ptaki najlepiej podpatrywać w spokoju i ciszy w rezerwacie Karsiborska Kępa, a w kolejnym rezerwacie – Karsiborskie Paprocie – znajdziecie dwumetrową piękność czyli „długosza królewskiego”… tego samego, który przyczynił się do powstania legendy o kwiecie paproci.

 

O „Piekarzynie” mówią, że w pewnym sensie przypomina historię Julii i Romea, tylko jej bohaterowie odrobinę inaczej się nazywali. Tytułowa Piekarzyna była… piekarzówną z Karsiboru (Karsiborza?) o imieniu Wisna a jej umiłowany Gosław – rybakiem z położonego na wysokim, wolińskim brzegu Lubina. Kochali się i zamierzali pobrać. Na przeszkodzie stanęły im nie rodzinne waśnie tylko rozszalała przyroda. Wisna utonęła w potężne fali, która zatopiła wioskę. Przybyły za późno Gosław mógł ją tylko pochować… usypał więc mogiłkę – kopiec i obsadził długowiecznymi dębami aby pilnowały ciała ukochanej przed kolejnym porwaniem przez powódź. Dziś leciwe drzewa wyglądają, jakby chciały uciec... podobno dawały niejednokrotnie schronienie przed wielką wodą więc miejscowi nazywają je Powodzianami.

 

Od Świnoujście - Karsibór
Od Świnoujście - Karsibór

 Położony w lesie i otoczony niezwykłej urody bajorkami pomnik lotników, z oddali przypomina nieco żaglówkę. (Świetna wyprawa dla rowerzystów i piechurów).

 

Od Świnoujście - Karsibór
Od Świnoujście - Karsibór

 

Ulokowany tuż przy Moście Piastowskim nieczynny port jest bardzo fotogeniczny. Jego historia sięga 1881 r. Po przekopaniu Kanału Cesarskiego powstała tu przystań promowa. W czasie II wojny przebudowano ją nieco i utworzono bazę S-bootów (kutrów torpedowych) oraz U-bootów (łodzi podwodnych) – nie licząc ścigaczy i innych, mniejszych jednostek niemieckiej marynarki wojennej a w 1945 r. nawet promów artyleryjskich z 8 AF Flotylle. Po wojnie cumowała tu przez czas jakiś biała flota, zawijały rzeczne barki transportowe i prywatne jachty.

 

Od Świnoujście - Karsibór
Od Świnoujście - Karsibór

 

W 2010 r. pojawiła się pogłoska, że prywatny właściciel basenu (posiadającego – bagatela - 30 tys. m² powierzchni) nosi się z zamiarem ulokowania w nim osiedla pływających domów… hmmm… pomysł co najmniej ciekawe… na razie jednak nic nie zapowiada  jego realizacji.

 

Od Świnoujście - Karsibór

My z całą pewnościa będziemy tu wracać a Wam - jesli jeszcze nie byliście - polecam szczerze: zróbcie mały skok w bok... odwiedźcie Karsibór


Podziel się

komentarze (43) | dodaj komentarz

Dobry zwyczaj, nie pożyczaj czyli o wyższości krowich rogów nad rozsądkiem

poniedziałek, 25 marca 2013 17:34

 

Jak świat światem – gdzie są granice, tam o konflikty nietrudno. Podobno zdarzają się wyjątki. Podobno... bo nie tym razem.


Opowiem wam historyjkę rodem ze średniowiecza.

Ówczesny Świdwin w Nowej Marchii leżał, a niezbyt odległy od niego Białogard, grodem już był pomorskim. Mimo to dobrosąsiedzkie stosunki kwitły. Do czasu…

 

Od Świdwin

Grubo ponad 500 lat temu jeden z podbiałogardzkich chłopów zawarł układ z podświdwińskim gospodarzem. W zamian za korzystanie z pastwiska kolegi, zobowiązał się przyjąć na zimowisko jego krowę. No cóż… prawdę mówią ludowe przysłowia – kiedy pożyczamy, to cudze i na krótko, kiedy oddać przychodzi, serce się burzy, bo nie dość, że zwrócić trzeba własne, to jeszcze na zawsze. Od słowa do słowa i „krowa pozimowa” z nowomarchijskiej pomorską się stała a tego chłop spod Świdwina zdzierżyć nie mógł.

 

Przepychanki trwały czas jakiś i zakończyły się regularną bitwą. Data – 15 lipca 1569 r. – potwierdzona jest historycznie, jednak co do miejsca, gdzie się odbyła idealnej jednomyślności nie ma. Jedne opracowania umiejscawiają ją w okolicach wsi Długie, inne pod Sławnem.

 

Mniejsza zresztą o to… Trzygodzinne walki zakończyły się zwycięstwem świdwińskiego mieszczaństwa. Trzystu białogardzian pozostało na placu boju a pozostałą setkę wtrącono do wieży w zamku przeciwnika, gdzie nie doczekawszy się zapłaty okupu, pomarli śmiercią głodową.

 

 

Od Świdwin
Od Świdwin

Zdobyczne sztandary jeszcze przez trzydzieści lat zdobiły ściany kościoła w Świdwinie (potem je spalono).


Co stało się z krową?... historia milczy w tym temacie… Wiadomo natomiast, że pozbawiony mężczyzn Białogard szybko zaczął odczuwać skutki ujemnego przyrostu naturalnego.  Mawiają, że chytry dwa razy traci…

 

Zwycięzcy okazali się wielkoduszni i honorowo odwiedzali wieczorami połowice pokonanych. Nie przeszkadzała im w nawet odległość ani granica. Według innych przekazów – przywódca białogardzian, Karsten z Oparzna - nakazał białogłowom poślubić własnych parobków.

 

Równo 500 lat po pamiętnym konflikcie postanowiono przypomnieć tę nietypową bitwę i od tej pory rokrocznie ekipy obu miast zmagają się w bezkrwawych turniejach. Zabawa odbywa się na zmianę to w Świdwinie, to w Białogardzie. Kończy ją uczta przy zakrapianej piwem wołowinie. Trofeum w postaci krowich rogów pozostaje u zwycięzców… a jako, że historia kołem się toczy, od jakiegoś czasu wisi sobie ono w… Białogardzie :-D 

 

Od Świdwin

 W latach, kiedy zwycięzcami zostają świdwinianie, rogi wiszą w zamkowej Sali Rycerskiej (tej na zdjęciu), w tym miejscu, gdzie teraz widać udrapowaną materię...


Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

…gdzieś nad Świsłoczą… (na okoliczność 150 rocznicy powstania styczniowego i nie tylko)

niedziela, 03 marca 2013 14:51

 

Są takie krajobrazy, które - raz dostrzeżone - zostają pod powiekami do końca życia… są takie miejsca, gdzie wraca się wciąż i wciąż… może niezbyt często (bo to jednak kawałek drogi) ale systematycznie.

 

Od podlaskie dróżki

Kocham Podlasie. Może dlatego, że kojarzy mi się z tęsknymi  obrazami wyzierającymi z rodzicielskich opowieści o pozostawionej na Kresach krainie dzieciństwa?  Szutrowe drogi wijące się wzdłuż granicznej rzeczki odkrywają tyle niespodzianek 

 

Od podlaskie dróżki

Mostowlany. Urokliwa wieś z górującą nad drogą cerkwią. Dane archiwalne mówią, że stała tu już w 1593 r. ale ta, na którą patrzymy, pochodzi z roku 1862. 

 

Od podlaskie dróżki
Od podlaskie dróżki

Wspinamy się. Świątynię otacza piękny murek, teren wokół zadbany... najchętniej przysiadłoby się na ławeczce, podumało, ale wzrok znów wyławia coś interesującego.  Kolejna brama otwiera sią na wpisaną do rejestru zabytków prawosławną nekropolię i maleńką, zrębową kaplicę. 

 

Od podlaskie dróżki

Oparte o jej ścianę stare krzyże zmuszają, by zatrzymać się przy nich chwilę… u ich stóp rusza się dziwny wzgórek… co to?… mrowisko! Czyżby pracowite owady wprowadzały się do wnętrza budyneczku? 

 

Od podlaskie dróżki

 

Wieś pomału wyludnia się. Mało kto kojarzy, że jest miejscem urodzenia bohatera trzech narodów: białoruskiego, litewskiego i polskiego. Konstanty Kalinowski herbu Kalinowa [Kastuś Kalinouski (dla Białorusinów) Kostas Kalinauskas (dla Litwinów)] przyszedł na świat 175 lat temu w ziemiańskiej rodzinie mostowlańskiej.

 

Jego ojciec - właściciel zakładu tkackiego - kształcił syna na prawnika. Gdyby nie wybuch powstania styczniowego, pewnie miałby Kastuś własną kancelarię… jednak droga, którą wybrał zakończyła się o wiele szybciej i w dodatku tragicznie. Osadziła go za to w panteonie bohaterów. 

 

Od podlaskie dróżki

 

Rewolucjonista Konstanty Kalinowski – choć miał niewiele ponad 20 lat - był przedstawicielem Tymczasowego Rządu na okręg grodzieński, zwierzchnikiem wszystkich „styczniowych buntowników” na terenie Litwy. Zdradził go jeden ze współtowarzyszy. Wraz z innymi powstańczymi przywódcami został powieszony i pochowany po kryjomu na wileńskiej Górze Zamkowej.

 

Przez wiele lat stał tam  - na chwałę i pamiątkę pogrzebanych pod nim powstańców – drewniany krzyż, zwalony w 1915 r. przez Niemców i zrekonstruowany później wg projektu Wiwulskiego (autora pomnika na Górze Trzykrzyskiej). Wilnianie nazywali to miejsce Grobem Nieznanego Żołnierza. Niestety, zniszczono je w czasach II wojny i nie odbudowano. 

 

 … a w Mostowlanach czas jakby się zatrzymał… ciekawe, na jak długo…

 

Od podlaskie dróżki

 

Od podlaskie dróżki
Od podlaskie dróżki
Od podlaskie dróżki

 

Jeszcze tylko ciekawostka:
Zryw narodowościowy z 1863 r. nazywany jest na Białorusi powstaniem Kalinowskiego. Imieniem Konstantego Kalinowskiego nazwano też w naszym kraju program stypendialny dla białoruskich studentów, we własnym kraju wyrzuconych z uczelni…
...a my tak mało o nim wiemy… 


Podziel się

komentarze (28) | dodaj komentarz

„Sensacje XX wieku” można kręcić prawie wszędzie

sobota, 16 lutego 2013 9:53

 

… na przykład tutaj…

 

 

Od Drzewce (Leichholz)

 

Budynek równie piękny, co i tajemniczy. Bo niby skąd w środku lasu takie cudo z ażurowymi dekoracjami wyciętymi fantazyjnie w drewnie?  Gdyby nie szachulcowe ściany, powiedziałabym że urodę ma iście syberyjską. Stoi w lesie, ale jednocześnie tuż przy torach magistrali kolejowej Kunowice-Rzepin-Poznań i posiada najwyraźniej stacyjną przeszłość.

 

Ktoś kiedyś (zapewne już po wojnie, w czasach jedynie słusznego ustroju) niefortunnie pomalował ściany nieodpowiednią farbą. Łuszczy się toto i obłazi, ale budynek i tak wygląda niczym żywcem przeniesiony z innej rzeczywistości. Jego powstanie owiane jest mgłą tajemnicy. Pewne jest jedynie, że stał i cieszył oczy już na początku XX w. W internecie można znaleźć widokówki przedstawiające Bahnhoff Leichholz.  Od współczesnego obrazu różnią je tylko detale.

 

 

Od Drzewce (Leichholz)
Od Drzewce (Leichholz)
Od Drzewce (Leichholz)

 

Ustawicznie szukałam jakiś informacji, podpytywałam regionalistów… z miernym niestety skutkiem. No cóż, może kiedyś się uda… na razie pozostaje tylko domniemywać, że piękny kształt leśnej stacyjki to wspomnienie po czasach, kiedy w Lasy Torzymskie przyjeżdżali na polowania arystokraci. Zachowały się jeszcze tu i ówdzie pozostałości wielkopańskich rezydencji. Stacyjka miała jednak swoje pięć minut w zgoła odmiennych okolicznościach.

 

To właśnie w pobliżu Leichholz (dzisiejsze Drzewce) doszło do jednej z najtragiczniejszych katastrof kolejowych w dziejach Niemiec. Zdarzyła się podczas Bożego Narodzenia 1941 i dotyczyła pociągu, którym jechali na świąteczny  urlop żołnierze Wehrmachtu (nie wyłącznie ale w znacznej ilości). Informacje o tym zdarzeniu są niepełne a chwilami nawet sprzeczne:

 

Od Drzewce (Leichholz)

 

W nocy z 26 na 27 grudnia, w mocno ograniczonej widoczności, wypełniony po brzegi pospieszny (mijając oklejony śniegiem semafor) wpadł na ostatnie wagony pociągu towarowego. Były to cysterny, które wcześniej odczepiły się od składu. Spłonęły doszczętnie razem z lokomotywą i pięciu kolejnymi wagonami  pospiesznego (w tym pocztowym i sypialnym). Tak naprawdę dokładnej ilości ofiar nigdy nie ustalono. Oficjalna notka w prasie (małym druczkiem i gdzieś na dalszej stronie) wspominała o 33 denatach. Ta, która zachowała się w aktach Dyrekcji Kolei Rzeszy Wschód podaje 44 nazwiska zidentyfikowanych osób, zaznaczając jeszcze, iż we wspólnej mogile w Korytach pochowano w styczniu 1942 także osoby o nieustalonej tożsamości.

 

Świadkowie zdarzenia twierdzą, że w notatce prasowej ktoś zapomniał dopisać zero. Wystarczy dokonać prostego obliczenia: w wagonie osobowym ówczesnego pociągu znajdowało się maksymalnie 86 miejsc siedzących. Ten konkretny skład miał być – z uwagi na czas świąteczny – nawet przepełniony… wystarczy tylko przemnożyć miejsca siedzące przez trzy spalone doszczętnie wagony i… rachunek jest prosty: minimum 258 ofiar. Kiedy czytamy sformułowanie  „wagony w stanie nierozpoznawalnym”, wyobraźnia (nie wiem czy słusznie) podpowiada, że i pochówek szczątków ludzkich na pobliskiej nekropolii mógł mieć raczej charakter symboliczny.

 

Od Drzewce (Leichholz)
Od Drzewce (Leichholz)

Katastrofa z okolic Leichholz to bardzo tajemnicza sprawa i dobry materiał na „Sensacje XX wieku”. Magistrala kolejowa nadal tędy prowadzi ale efektowna stacyjka nie pełni już żadnych funkcji dworcowych. W budynku urządzono mieszkania prywatne. Po drugiej stronie torów ustawiono wiatę przystankową a obok niej tablicę „Drzewce”. Na cmentarzu w Korytach zachowały się do dziś nieliczne niemieckie nagrobki. Nie ma wśród nich żadnego śladu po mogile ofiar katastrofy spod Leichholz.


Podziel się

komentarze (17) | dodaj komentarz

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  214 022  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O mnie

... i tak zaglądałam tu codziennie, przeniosłam się więc z innego miejsca... tu bardziej przyjaźnie...
Zakręcona. Programowa optymistka.Owsik (znaczy - trudno mi usiedzieć na miejscu). Urodzona włoczykijka. Domorosły genealog. Maniaczka- fotopstrykaczka (jak coś mi się jeszcze przypomni - dopiszę).
Jako, że pamięć moja zaczyna szwankować - zamierzam spisywać swoje eskapady. czasem trochę pofilozofuję, albo wygrzebię kartkę ze szkolnego pamiętnika :))

O moim bloogu

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszc...

więcej...

... takie sobie owsikowe bajania na temat tego co dookoła nas ciekawego... Gwoli wyjaśnienia - "Owsikami" nazwał nas Rodzic... jako, że "z miejsca na miejsce, z wiatrem wtór...", ale daleko nam jeszcze do Mistrza, co to po Niebiańskich Polanach oprowadza już wycieczki.

schowaj...

czas swój oddaję

wędrówki duńskie

wędrówki kresowe

wędrówki po Niemczech

wędrówki po Polsce

wędrówki skandynawskie

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 214022
Wpisy
  • liczba: 412
  • komentarze: 5149
Bloog istnieje od: 2530 dni

Lubię to